Autor: Marcin Osiak

🎯 Planuję i wdrażam skuteczne strategie 🎯 Tworzę Marketing Zaplanowany — 🤝 Pomagam firmom się rozwijać 🤝 Pomogę też i Twojej

laptop, karta kredytowa

Gdzie się reklamować. W Google czy na Facebooku?

laptop, karta kredytowa

Gdzie lepiej reklamować swoją firmę. W Google czy na Facebooku? Najlepiej i tu i tu. Ale jeśli już musisz wybierać ze względu na przykład na ograniczenia budżetowe, to w tym artykule przedstawię Ci mocne i słabe strony reklamowania się zarówno w Google jak i w mediach społecznościowych. Wierzę, że po lekturze będzie Ci łatwiej podjąć właściwą dla Twojego biznesu decyzję.

Jeśli nie musisz, nie wybieraj

Media społecznościowe i wyszukiwarki to nie konkurenci. Jeśli chcesz dotrzeć ze swoim produktem do jak najszerszej grupy odbiorców, warto być obecnym reklamowo i tu i tu. Z jednej prostej przyczyny. W jednym i drugim miejscu docierasz do osób będących w innym miejscu na ścieżce zakupowej. Jeśli masz dylemat czy lepiej się reklamować w Google czy na Facebooku to zakładam, że nie masz budżetu na całą strukturę kampanii i dlatego poszukujesz prostej podpowiedzi na swoje pytanie.

Odpowiedź owszem, będzie. Ale czy prosta? Czytaj dalej.

Rozważając różne formy reklamy warto zapamiętać jedną rzecz. Uruchamiając kampanię na Facebooku docierasz do osób, które pasują do profilu Twojego Klienta, ale nie wiesz do końca czy te osoby właśnie teraz poszukują produktu, który sprzedajesz. Najprostszą reklamą w Google z kolei docierasz do osób będących o krok dalej na ścieżce zakupowej, czyli poszukujących już jakiegoś rozwiązania. Może o tym świadczyć fakt, że wpisują oni w okno wyszukiwarki zapytania przy których masz szansę się pojawić.

Zaznaczam tylko, że to jest bardzo duże uproszczenie tematu. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i zarówno Google jak i Facebook pozwalają na realizowanie wielopoziomowych strategii i precyzyjnego docierania do konkretnych odbiorców. Jednocześnie pełne wykorzystanie tych możliwości wymaga już całkiem solidnych budżetów.

No to jak to jest z reklamą w Google

Zacznijmy od podstaw. Jeśli mówimy o niewielkim budżecie, to w przypadku reklamy w Google w grę wchodzi wyłącznie kampania tekstowa w wyszukiwarce. To jest najszybszy sposób dotarcia do osób będących na etapie poszukiwania. Odpowiednio definiujemy podstawowe parametry takie jak dane demograficzne i geograficzne oraz słowa kluczowe na początek. Ważne jednak jest to, żeby nie zostawiać reklamy samopas. Co najmniej raz w tygodniu warto do niej zaglądać choćby po to, żeby sprawdzić faktycznie wyszukiwane hasła przy których pojawia się reklama i wyrzucać te, które ewidentnie nie pasują. W ten sposób system będzie cały czas uczył się komu pokazywać reklamę i budżet zostanie lepiej wykorzystany. Doglądanie kampanii reklamowej – jeśli zależy nam na jak najlepszych wynikach – to jest proces ciągły.

Co dobrego jest w reklamie Google? Docierasz z nią do osób faktycznie szukających jakiegoś rozwiązania. A przynajmniej wpisujących w Google frazy mogące świadczyć o poszukiwaniu. Jeśli prowadzisz niewielki biznes, jesteś fryzjerem, masz niewielki lokal gastronomiczny czy kwiaciarnię – już samo uruchomienie takiej kampanii sprawi, że o kilka długości wyprzedzisz konkurencję, bo mało kto w tego typu biznesach z tej formy korzysta.

Reklama w Google jest skuteczna pod pewnymi warunkami. Osoby klikające trzeba gdzieś z niej odesłać. Jeśli nie masz własnej strony internetowej, to w mojej ocenie właśnie od tego trzeba zacząć. Odsyłanie do Facebooka czy Instagrama uważam za słaby pomysł. Własna strona internetowa daje Ci dużo większą władzę nad tym, co się na niej dzieje oraz pozwala w dużo skuteczniejszy sposób poznać osoby odwiedzające i segmentować je potem na potrzeby skutecznych kampanii. Pisałem niejednokrotnie zarówno na swoim blogu jak i w mediach społecznościowych – że profile w mediach społecznościowych nigdy nie są i nie będą nasze. Warto o tym pamiętać – zawsze.

Poznaj 6 powodów dla których warto posiadać własną stronę internetową

W mojej ocenie reklama w Google ma sens wyłącznie w momencie gdy masz firmową stronę internetową. Dość niewielki próg wejścia jeśli myślisz o rozwoju swojej firmy i wyprzedzeniu konkurencji.

A kiedy warto reklamować się w mediach społecznościowych

W mojej ocenie w dwóch przypadkach.

  1. Jeśli nie masz strony internetowej
  2. W momencie, gdy chcesz dotrzeć do nowych odbiorców i powiedzieć im kim jesteś i co robisz.

Mając niewielki budżet reklamowy to jest czasem bardzo rozsądne wyjście. Pod warunkiem jednak, że masz też czas tworzyć wartościowe treści do mediów społecznościowych i osoby, które ściągniesz będziesz w stanie zatrzymać u siebie na dłużej. Stosując taką strategię możesz w jakimś stopniu przywiązywać do siebie użytkowników, edukować ich i pokazywać rozwiązania. A w momencie gdy będą oni już gotowi do zakupu, Twoje szanse na sprzedaż wzrosną. Stanie się to z jednej prostej przyczyny. Nie będziesz dla tych ludzi zupełnie obcy.

A jest jakieś inne wyjście?

Uważam, że receptą na niewielki budżet jest inwestowanie w content marketing i tworzenie wartościowych treści. Czy to w formie wideo na TikToka, czy to formie zdjęć czy pisania teksów, i potem promowanie tych treści. To jest jednak zajęcie dla wytrwałych, bo wkraczając na tę ścieżkę musisz mieć świadomość że realizowanie strategii promowania się przez wartościowe treści wymaga czasu. Nie sprzedasz usług od jednego filmiku czy posta. Musisz cierpliwie robić swoje, czasem zagryźć zęby jak nie będziesz widzieć efektów, ale nie poddawać się i cały czas działać. Nagrywaj, pisz, dziel się wiedzą, a swoje materiały promuj, żeby widziały je odpowiednie oczy. W ten sposób sprawisz, że Twoja marka będzie silniejsza.

Ta droga jest najbardziej okrężna ze wszystkich do podniesienia sprzedaży, jednak mając niewielki budżet wydaje się być bardzo często najrozsądniejsza. Zwyczajnie, jak nie chcesz wydawać pieniędzy, to musisz zainwestować czas.

Gdy posiadasz zasoby, to najlepszym wyjściem jest być obecnym i w Google i na Facebooku. Jeśli musisz wybierać, to przemyśl na czym naprawdę Ci zależy. Na byciu kolejnym dostawcą usług i sprzedaży tu i teraz? Wtedy lepszym wyjściem jest postawienie na reklamy w Google. Jeżeli jednak chcesz zrobić coś inaczej niż 80% małych przedsiębiorców, masz odwagę żeby na efekty poczekać dłużej, ale ze świadomością że te efekty mogą być lepsze i finalnie znajdziesz się w zupełnie innym miejscu niż twoi konkurenci – zainwestuj czas i pieniądze w content marketing.

A jeśli zastanawiasz jak mogę Ci pomóc być lepszym niż Twoi konkurenci – zobacz co mogę dla Ciebie zrobić.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Gdzie się reklamować. W Google czy na Facebooku? Dowiedz się więcej »

biuro, firma, biurowiec, przedsiębiorca, pracownicy

Jesteś przedsiębiorcą czy właścicielem miejsca pracy?

biuro, firma, biurowiec, przedsiębiorca, pracownicy

Kilka dni temu po raz drugi skończyłem czytać „Mit Przedsiębiorczości” Michaela E. Gerbera i tknęło mnie coś, czego za pierwszym razem nie zauważyłem. Gerber w swojej książce formułuje tezę, że zdecydowana większość osób, które biorą się za biznes nie stają się przedsiębiorcami, tylko właścicielami miejsca pracy.

Często się zdarza, że najlepsi handlowcy, świetni fryzjerzy czy kucharze dochodzą w swoim życiu do takiego momentu, w którym uznają, że skoro są tak dobrzy w tym co robią, to po co to pracować dla kogoś jak można na własny rachunek? Z jednej strony piękna idea, z drugiej bardzo niebezpieczna pułapka.

Właściciel miejsca pracy

Załóżmy że jesteś fryzjerem. Jednym z najlepszych w mieście. Uwielbiasz to robić. Jeździsz na branżowe konkursy, z których wracasz z nagrodami i klienci którzy chcą trafić „pod Twoje nożyczki” muszą się zapisywać na wizytę z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Pracujesz w zakładzie fryzjerskim, gdzie masz grafik, swój konkretny zakres obowiązków. Zysk z Twojej ponadprzeciętnej pracy i umiejętności w dużej mierze trafia jednak do właściciela lokalu bo Ty pracujesz na stałej pensji. Myślisz więc o tym, żeby otworzyć swój zakład. Z taką marką osobistą co może pójść nie tak? Jak pójdziesz na swoje, klienci pójdą za Tobą. Będziesz robił to co kochasz i dużo więcej na tym zarobisz.

Zakładasz więc działalność gospodarczą, wynajmujesz niewielki lokal, meblujesz go, kupujesz kosmetyki, zamawiasz szyld. W międzyczasie zwalniasz się z pracy i meldujesz swojej społeczności, że od dziś jesteś w nowym miejscu – na swoim. Z początku nawet fajnie się kręci, klienci przychodzą, obroty są na dobrym poziomie. Ale to na twojej głowie teraz jest przygotowanie lokalu do otwarcia, rozliczenie go po zamknięciu, opłacanie podatków, dbanie o to, żeby zawsze był odpowiedni zapas kosmetyków, przyjmowanie zapisów na wizyty i wiele więcej. Nie masz już grafiku i dni wolnych. Poza strzyżeniem masz mnóstwo innych obowiązków. Musisz być dla swoich klientów dostępny przez cały czas. Czujesz się coraz bardziej zmęczony i sfrustrowany a to, co kiedyś sprawiało Ci przyjemność wypala Cię do kości. Jakość usług z czasem spada, zaczynają pojawiać się błędy i braki w zatowarowaniu. I nawet jak zatrudniasz nowego pracownika, to nie mówisz mu jak ma działać, tylko „wrzucasz go na front” i razem ciągniecie ten wózek. Żeby tylko było Ci lżej.

A teraz podmień fryzjera na piekarza, sprzedawcę, marketingowca, fotografa (wstaw dowolne). To, że uwolniłeś się od szefa nie oznacza, że jesteś wolny. Teraz Twoimi szefami są klienci. Oni Ci płacą, ale tylko wtedy, gdy wykonujesz dla nich usługi. Jesteś więc niewolnikiem swojej firmy, bo jak przestaniesz pracować i pójdziesz na urlop, czy zwolnienie lekarskie, to nie zarobisz. Prowadząc biznes w taki sposób nie jesteś przedsiębiorcą. Zdaniem Gerbera w tej sytuacji jesteś właścicielem miejsca pracy.

Przedsiębiorca

Bo żeby być przedsiębiorcą, trzeba czegoś więcej niż tylko dobrze znać się na swoim fachu. Bycie specjalistą to zaledwie jedna z ról jakie są do odegrania we własnej firmie. Żeby być właścicielem firmy, a nie tylko miejsca pracy trzeba mieć czas, żeby pracować też nad firmą a nie tylko w firmie. Trzeba mieć czas na wymyślanie nowych rzeczy, działania strategiczne, tworzenie procesów i dbanie o to, żeby doświadczenie klienta było zawsze takie samo i powtarzalne niezależnie od tego, kto z członków zespołu będzie się nim zajmował.

No właśnie. Jest jeszcze jedna rzecz, która odróżnia przedsiębiorców od freelancerów. Ci pierwsi potrafią delegować pracę innym. Już przezwyciężyli w swojej głowie strach przed tym, że nikt inny jej nie wykona tak dobrze jak oni. Potrafią oddać część kompetencji specjalistom samemu uwalniając swój czas na ważniejsze zadania.

Zlecanie pracy przez abdykację

Gerber jednak i tu rozróżnia dwa style. Można zlecać pracę albo przez abdykację albo przez delegację. Pozwól, że znów wrócę na chwilę do przykładu z zakładem fryzjerskim. To pierwsze podejście oznacza, że zatrudniasz osobę, która ma cię odciążyć od wszystkiego co nie jest związane ze strzyżeniem ludzi. Ma być twoją prawą ręką. Jednak nie przekazujesz mu czego oczekujesz, liczysz tylko, że zadania których nie lubisz wykonywać znikną Ci sprzed oczu. A jak to się stanie? Już pracownika w tym głowa. To jest właśnie zlecanie pracy przez abdykację. Nie przekazujesz wartości, oczekiwań jak ma być wykonana praca i z czego będziesz rozliczał. Ma być i już. Po to zatrudniasz człowieka, żeby Ci to ogarnął, a nie żebyś musiał mówić mu co ma robić. I to działa, Twój pracownik zamawia kosmetyki, dba o reklamę, z czasem dopuszczasz go do finansów i robi rozliczenia z biurem rachunkowym. Zatrudnia nowych pracowników, żeby firma szybciej rosła. Można powiedzieć, że ogarnia firmę za Ciebie. A Ty z kolei znów masz spokój – robisz to co kochasz, strzyżesz ludzi.

Tylko co w sytuacji gdy Twoja prawa ręka odejdzie z pracy? Wszystko znów wróci do Ciebie, a pracownicy, których słabo znasz, albo którzy być może nawet Cię nie znają lub nie wiedzą że Ty jesteś ich szefem zostają w chaosie. Nie masz pojęcia kto się czym zajmuje, jak Twoja prawa ręka rozdzielała pracę itp. Działało? Działało. Więc nie wnikałeś. A ludzie, to byli de facto pracownicy Twojej byłej prawej ręki. Firma zaczyna sypać się jak domek z kart, pracownicy odchodzą, zostajesz znów sam z ręką w nocniku.

Zlecanie pracy przez delegację

A teraz druga sytuacja. Na samym początku działalności rozpisujesz sobie jak chciałbyś, żeby wyglądała struktura Twojej firmy. Jakie działy mają się w niej znajdować, kto za co odpowiada i przed kim raportuje. Niedorzeczne? Tak może Ci się wydawać bo na początku wszędzie wpisujesz swoje imię i nazwisko. W końcu jesteś soloprzedsiębiorcą i sam ogarniasz swoją firmę. Mimo wszystko rozpisujesz sobie (na piśmie) jak ma wyglądać proces sprzedaży, w jaki sposób obsługujesz klientów, o co ich pytasz, jak się ubierasz, jakich kosmetyków używasz, jaka jest struktura kampanii reklamowych, a nawet to, ile przychodu przeznaczasz na reklamę i inwestycje. W ten sposób tworzysz obszary kompetencji i w momencie, gdy Twoja firma zacznie rosnąć i będziesz zatrudniał kolejne osoby, to w kolejnych okienkach w Twoim schemacie po prostu będą zmieniały się nazwiska. Z czasem Tobie będą zostawać obszary najważniejsze z poziomu rozwoju firmy i te, które najbardziej lubisz robić. Wszystko będzie jasne i przejrzyste, a odejście kluczowej osoby nie spowoduje załamania się Twojej firmy i cofnięcia jej w rozwoju. 

Na pewno chcesz być przedsiębiorcą?

Jeśli nie czujesz że ta druga droga jest dla Ciebie, to może lepiej jest zostać pracownikiem u kogoś i skupić się na robieniu tego, co sprawia Ci prawdziwą przyjemność? A jeśli chcesz dorobić pracując na kilku frontach, są na rynku dostępne inne formy jak umowa – zlecenie czy umowa o dzieło. Nie trzeba od razu zakładać firmy.

I to nie jest wcale tak, że prawdziwie szczęśliwi na rynku pracy są tylko przedsiębiorcy i że posiadanie własnej firmy to jedyna droga do osiągnięcia sukcesu. Nie każdy ma w sobie smykałkę do tworzenia planów, wymyślania, budowania i rozpisywania strategii. Można spełniać się jako specjalista w swojej dziedzinie, szlifować swoje umiejętności i być coraz lepszym pracując dla kogoś. Masz wtedy więcej czasu żeby skupić się na tym co naprawdę lubisz robić, a nad tym, żeby system działał niech łamią sobie głowy inni. Musisz jednak trafić na uczciwego szefa, który wraz z rozwojem Twoich umiejętności i widząc jaką wartość generujesz dla jego firmy będzie potrafił wynagrodzić to, że coraz więcej dla niego zarabiasz.

I mimo, że sam z pracy na etacie na rzecz kontraktów B2B zrezygnowałem już jakiś czas temu, to dopiero po dwukrotnym przeczytaniu książki „Mit Przedsiębiorczości” dostrzegłem różnicę pomiędzy posiadaniem firmy a byciem właścicielem miejsca pracy. Choć formalnie wszyscy jesteśmy przedsiębiorcami, to faktycznie to są dwa zupełnie różne światy.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Jesteś przedsiębiorcą czy właścicielem miejsca pracy? Dowiedz się więcej »

Sztuczna inteligencja w małej firmie

Ten wpis na blogu pozwól, że zacznę inaczej niż zwykle, bo od adnotacji. Niniejszy wpis powstał przy pomocy sztucznej inteligencji. Aby pokazać Wam, jak zaawansowane są dziś już modele językowe AI poprosiłem Chata GPT o napisanie artykułu na temat zastosowania sztucznej inteligencji w małej lokalnej firmie. Poniższa treść ma więc można powiedzieć dwóch (dwoje?) autorów.

Jaka jest definicja sztucznej inteligencji i zastosowania w marketingu

Sztuczna inteligencja (AI) to dziedzina informatyki zajmująca się tworzeniem systemów mających za zadanie udoskonalenie procesów tak aby działały one lepiej, szybciej i bardziej efektywnie. W marketingu, sztuczna inteligencja może być wykorzystana m.in. do poprawy efektywności kampanii reklamowych, personalizacji ofert, automatyzacji powtarzalnych zadań czy analizy danych.

Jak dokładnie AI może nam w tym pomóc? Wykrywając wzorce zachowań sztuczna inteligencja jest w stanie zarekomendować produkty czy rozwiązania lepiej dopasowane do potrzeb klienta, co może sprawić, że personalizacja ofert wejdzie na jeszcze wyższy poziom niż obecnie.

Jak pokazuje przykład niniejszego wpisu sztuczna inteligencja może pomóc też w zbieraniu danych do artykułów, pomóc w pisaniu treści do social media, tworzeniu briefów do publikacji uwalniając tym samym nasz czas na bardziej kreatywne zajęcia. Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji to jednak nie tylko automatyzacja procesów, to też pomoc w analizowaniu danych na przykład z kampanii reklamowych, dzięki czemu łatwiej jest potem wyciągać wnioski i rozumieć naszych klientów.

Warto jednak pamiętać, że sztuczna inteligencja nie jest rozwiązaniem na wszystkie problemy związane z marketingiem. Wymaga ona odpowiedniego zrozumienia i wykorzystania, aby przynieść oczekiwane korzyści.

Sztuczna inteligencja, a wsparcie w personalizacji kampanii reklamowych, automatyzacji procesów i analizie danych

Masz sklep internetowy? Sztuczna inteligencja pomoże Ci poznać preferencje Twoich klientów dzięki informacjom o ich zachowaniach, historii zakupów czy preferencjach. Duże zbiory danych nie są dla niej problemem w przygotowaniu informacji, na podstawie których będziesz mieć możliwość wyciągania lepszych dla swojego biznesu wniosków. Co więcej sztuczna inteligencja to “bestia”, która posiada algorytmy uczenia maszynowego. Dzięki temu “karmiąc ją” danymi sprawiamy, że ona cały czas się uczy – w zasadzie w czasie rzeczywistym. W ten sposób jest ona w stanie szybciej wykryć wzorce w danych dając w odpowiedzi bardziej spersonalizowaną ofertę czy wskazówki dot. ustawień kampanii reklamowych.

Jak jesteśmy przy sklepach online, to warto zaznaczyć, że algorytmy sztucznej inteligencji mogą skuteczniej pomóc w rekomendacji produktów przy zakupach, co niewątpliwie wpłynie na wartość klientów i liczbę konwersji.

Dla nieposiadających sklepów online wsparciem mogą być – inaczej, już są – chatboty obecne na rynku od dobrych kilku lat, ale z każdą kolejną generacją coraz bardziej inteligentne i coraz skuteczniej zdejmujące z pracowników obsługi klienta odpowiedzi na najczęściej powtarzające się pytania, dając im jednocześnie poczucie zaopiekowania. A dobra jakość obsługi klienta jest dla każdego biznesu jednym z kluczowych obszarów, o który należy zadbać. Utrzymać klienta często jest trudniej niż pozyskać nowego, ale to w sumie temat na zupełnie inne rozważania.

Konkretne zastosowania sztucznej inteligencji w pracy np. agencji reklamowej?

Proszę bardzo. Jednym z przykładów jest niniejszy wpis, który częściowo jest przygotowany przez Chata GPT. Moją rolą jest go zredagować, dokładnie sprawdzić, uzupełnić i nadać “ludzkiego sznytu” dla tekstu. Spora część pracy została jednak już wykonana zanim usiadłem do niego fizycznie.

Inny przykład? Słuchacie może audycji “Ekonomicznie in brief” dostępnej w podcastach od Voice House? W tych krótkich gospodarczych podsumowaniach tygodnia nie słyszymy wcale Jarosława Kuźniara, ale sztuczną inteligencję mówiącą jego głosem.

A co z analizą danych? Coraz więcej narzędzi oferuje nie tylko surowe dane na temat liczby użytkowników, wzmianek w mediach czy po prostu raportów. Już dziś wiele narzędzi jest wyposażonych w algorytmy mające za zadanie dać również konkretne wskazówki na temat tych danych. A to daje już bardziej przystępny wkład do podejmowania skuteczniejszych decyzji dla rozwoju biznesu.

Narzędzia oparte o sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym mają w naszym biznesie jeden cel – ułatwić podejmowanie decyzji o tym, co jest skuteczne oraz pomóc zwiększyć sprzedaż. Zaawansowane modele językowe w narzędziach typu Chat GPT uwalniają jeszcze jeden zasób – czas, który zdejmujemy powtarzalnych czynności, a który możemy poświęcić na inne zadania, albo wręcz na pracę nad firmą, a nie w firmie.

A czy są jakieś złe strony z wykorzystywania sztucznej inteligencji?

Choć wprowadzenie sztucznej inteligencji w małej lokalnej firmie przynosi wiele korzyści, bo daje dostęp do zasobów zarezerwowanych wcześniej dla dużych i bogatych organizacji. Może sprawić, że firma będzie zwinniejsza i bardziej konkurencyjna, to jednak należy pamiętać o kilku kwestiach.

Po pierwsze: Prawa autorskie. Algorytmy “karmią się” tym, co jest publicznie dostępne w internecie. Generując np. wpis na blog czy artykuł do kogo należą prawa autorskie? Do osoby, która wysyła zapytanie? Do właściciela narzędzia? Ta kwestia na pewno wymaga doprecyzowania i rozwiązania.

Po drugie: Bezpieczeństwo danych. Geneza tego zagrożenia jest podobna do przykładu powyżej. AI wymaga dostępu do dużej ilości danych, o których zbieranie, przetwarzanie i przechowywanie trzeba dbać.

Po trzecie: Nie bierzmy wyników za wyrocznię. Sztuczna inteligencja działa na podstawie algorytmów, które mogą zawierać błędy lub nieprawidłowości. Wprowadzenie takiego systemu może prowadzić do nieprawidłowych wyników lub decyzji, co może negatywnie wpłynąć na reputację firmy. Nawet bardzo cenne wskazówki jakie otrzymamy są tylko wynikiem pracy algorytmu. Pamiętajmy, że na koniec to my podejmujemy decyzję i jesteśmy za nią odpowiedzialni.

Po czwarte: Brak kontroli. Sztuczna inteligencja działa na podstawie danych i algorytmów, a nie zawsze jest możliwe dokładne zrozumienie procesu podejmowania decyzji. Małe firmy mogą mieć trudności z kontrolą działań sztucznej inteligencji i podejmowaniem decyzji na jej podstawie.

Po piąte: Brak interakcji. Sztuczna inteligencja może pomóc w automatyzacji wielu procesów, ale może również prowadzić do braku interakcji personalnej z klientami. Dla małych firm, które opierają swoją strategię na relacjach z klientami, może to być problem.

Podsumowując, wprowadzenie sztucznej inteligencji w małych firmach może być trudne i wiąże się z pewnymi wyzwaniami i zagrożeniami. Firmy muszą być świadome tych zagrożeń i przygotować się odpowiednio, aby zminimalizować ryzyko i osiągnąć korzyści z zastosowania sztucznej inteligencji.

Znamy już plusy i minusy, podjęliśmy decyzję, że chcemy spróbować. Jakie kroki należy podjąć, aby wprowadzić sztuczną inteligencję do małej lokalnej firmy?

Wprowadzenie sztucznej inteligencji do małej lokalnej firmy wymaga odpowiedniego planowania i przemyślenia. Oto kilka kroków, które należy podjąć, aby wprowadzić sztuczną inteligencję do małej lokalnej firmy:

  1. Określenie celów i potrzeb firmy – Pierwszym krokiem jest określenie celów, jakie ma osiągnąć firma dzięki wprowadzeniu sztucznej inteligencji. Czy chodzi o zwiększenie efektywności procesów, poprawę jakości usług czy zwiększenie sprzedaży? Należy też rozważyć, jakie konkretne zadania mają zostać zautomatyzowane oraz jakie problemy mają być rozwiązane za pomocą sztucznej inteligencji.
  2. Przygotowanie planu wdrożenia – Po określeniu celów, należy przygotować plan wdrożenia sztucznej inteligencji. Plan ten powinien obejmować wybór odpowiedniego oprogramowania i sprzętu, a także ustalenie harmonogramu prac i odpowiedzialności za poszczególne etapy projektu.
  3. Wybór odpowiedniego oprogramowania i sprzętu – Wybór odpowiedniego oprogramowania i sprzętu jest kluczowy dla sukcesu projektu. Należy wybrać rozwiązania, które najlepiej odpowiadają potrzebom firmy, a jednocześnie są dostępne w rozsądnej cenie.
  4. Wdrożenie systemu sztucznej inteligencji – Po wyborze oprogramowania i sprzętu, należy przystąpić do wdrożenia systemu sztucznej inteligencji. W tym etapie konieczne będzie zapewnienie odpowiedniego szkolenia dla pracowników, którzy będą obsługiwać system, a także przeprowadzenie testów i dostosowanie systemu do potrzeb firmy.
  5. Monitorowanie i analiza wyników – Po wdrożeniu systemu sztucznej inteligencji należy monitorować i analizować wyniki, aby ocenić skuteczność systemu i wprowadzić ewentualne poprawki. Należy również regularnie aktualizować system i wdrażać nowe funkcjonalności, aby zapewnić ciągły rozwój i poprawę efektywności.

Podsumowując, wprowadzenie sztucznej inteligencji do małej lokalnej firmy wymaga przemyślanej strategii i odpowiedniego planowania. Kluczowe jest określenie celów i potrzeb firmy, wybór odpowiedniego oprogramowania i sprzętu oraz odpowiednie szkolenie pracowników. Ważne jest również monitorowanie i analiza wyników, aby zapewnić ciągły rozwój i poprawę efektywności systemu.

A komu sztuczna inteligencja może zabrać pracę lub jakie zawody muszą liczyć się z tym, że czeka je zmiana?

Chat GPT twierdzi tak:

W dzisiejszych czasach rozwój technologii i postęp sztucznej inteligencji wpływa na wiele dziedzin i branż, także na zawody kreatywne. Niektóre z tych zawodów mogą stać się niepotrzebne lub wymagać zmiany w przyszłości. Oto kilka przykładów:

  1. Copywriter – Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, programy do pisania tekstów stają się coraz bardziej zaawansowane i są w stanie generować coraz bardziej skomplikowane teksty. Copywriterzy, którzy piszą prostsze teksty, takie jak opisy produktów czy artykuły blogowe, mogą zacząć odczuwać konkurencję ze strony sztucznej inteligencji.
  2. Projektant graficzny – Zaawansowane algorytmy do tworzenia grafiki, takie jak Generative Adversarial Networks (GAN), mogą zastąpić pracę projektantów graficznych w pewnych obszarach, takich jak projektowanie banerów reklamowych czy tworzenie grafik dla mediów społecznościowych.
  3. Fotograf – Zastosowanie robotów, które wykonują zdjęcia i filmy w niskiej jakości, mogą wpłynąć na pracę fotografów w pewnych obszarach, takich jak fotografia produktowa czy fotografia eventowa.
  4. Animator – Wraz z postępem sztucznej inteligencji, rozwija się również animacja generowana przez komputer. Algorytmy do tworzenia animacji, takie jak Deep Learning, pozwalają na tworzenie animacji w szybszym czasie i z mniejszym nakładem pracy.
  5. Dziennikarz – Wraz z rozwojem algorytmów do pisania tekstów, takich jak Narrative Science czy Automated Insights, niektóre zadania dziennikarskie, takie jak pisarstwo relacji sportowych lub biznesowych raportów, mogą być wykonywane przez maszyny.
  6. Kompozytor muzyki – W dzisiejszych czasach istnieje wiele programów, które pozwalają na tworzenie muzyki automatycznie, co może wpłynąć na pracę kompozytorów muzyki.

Ważne jest, aby zwrócić uwagę na te zmiany i dostosować swoje umiejętności do wymagań nowoczesnego rynku pracy. Niektóre z tych zawodów mogą się rozwijać i ewoluować, co oznacza, że będą wymagać innych umiejętności niż te, które były potrzebne w przeszłości. Dlatego tak ważne jest ciągłe kształcenie się i rozwijanie swoich umiejętności, aby przetrwać w świecie, gdzie sztuczna inteligencja i technologia mają coraz większe znaczenie.

Ostatni akapit to w sumie doskonała puenta do całego artykułu. Choć sztuczna inteligencja to jest trend, od którego nie uciekniemy, to pracy moim zdaniem nam nie zabraknie. Będzie ona po prostu inna. Niezależnie od tego czym się zajmujemy zadań do wykonania zawsze jest więcej niż mamy dostępnego czasu na ich realizację. Wsparcie sztucznej inteligencji sprawi jednak, że decyzje będziemy mogli podejmować bardziej przemyślane i oparte mocniej na danych niż na intuicji. Proste, powtarzalne czynności ustąpią miejsca bardziej wymagającym. Moim zdaniem też jak sztuczna inteligencja będzie coraz bardziej powszechna w biznesie, dopisek “created by human” będzie miał większą wartość dla klientów za którą będą w stanie płacić więcej.

To jest kolejny, nie wiem czy nie jeden z najważniejszych momentów na to, żeby budować markę i dbać o reputację. Od sztucznej inteligencji nie uciekniemy. Musimy zrobić wszystko, żeby ona pracowała dla nas. Wtedy o przyszłość możemy być spokojni.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Sztuczna inteligencja w małej firmie Dowiedz się więcej »

Jak sztuczna inteligencja zmieni naszą pracę

Sztuczna inteligencja za sprawą chata GPT to temat, który od kilku tygodni w mojej bańce informacyjnej w zasadzie nie schodzi z agendy. No i wcale się nie dziwię. Jest to narzędzie, które jak tylko dojrzeje, na pewno zmieni bardzo dużo w naszym sposobie pracy. Progres jest ogromny i z każdym rokiem sztuczna inteligencja robi się coraz bardziej “inteligentna”. Jeszcze niedawno nie do pomyślenia było to, co żeby rozmawiać z czatem w naszym naturalnym języku czy żeby jakaś aplikacja generowała dla nas obrazy. A dziś ta technologia coraz bardziej zadomawia się w naszej rzeczywistości.

Sztuczna inteligencja jest na początku drogi

Choć wydawać się może, że sztuczna inteligencja jest cholernie inteligentna, to da się zauważyć, że jest to narzędzie będące jeszcze w wieku dziecięcym. Zobaczcie poniżej. Impreza nigdy się nie odbyła, zdjęcia zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Jednak jak się przyjrzycie detalom nie wszystko jest takie jak powinno

Podobnie Chat GPT. Dziś jeszcze robi dużo błędów, gada głupoty, jednak robi to z ogromnym przekonaniem. Nie wolno więc brać za pewnik informacji, które otrzymujemy

A teraz pomyślcie sobie co to będzie, jak produkt “dojrzeje”? Czy czeka nas takie połączenie z technologią jak przedstawione w firmie “Her” z 2013 roku o związku samotnego mężczyzny i systemu operacyjnego?

Sztuczna inteligencja w biznesie

No dobrze, zejdźmy na ziemię. Rozważaniem przyszłości niech zajmą się futorologowie oraz dziennikarze. My jesteśmy prostymi przedsiębiorcami. Dlatego w naszych dzisiejszych rozważaniach chciałbym skupić się bardziej w jaki sposób sztuczna inteligencja może wpłynąć na nasze małe biznesy. Widzę co najmniej kilka kierunków, w których to narzędzie może być przydatne.

Najpierw w czym może nam pomóc:

Sztuczna inteligencja już dziś jest bardzo dobrze wytrenowana. Mimo błędów jakie wciąż robi, jak poprosisz ją o dokończenie przysłowia Nie taki diabeł straszny, to w 99 proc. przypadków dopisze prawidłowo “jak go malują”. Mimo, że nie zna kontekstu ani nie rozumie co to oznacza. Po prostu wie, że tak powinno być. Sztuczna inteligencja tworzenie treści i swój trening opiera na modelach językowych, dlatego jak trzeba, to napisze ofertę językiem korzyści, coś przetłumaczy czy poda 20 powodów dla których warto prowadzić biznes. Te odpowiedzi jednak nie opierają się na zrozumieniu, a są wynikiem treningu i skomplikowanych obliczeń.

Podobnie jest z programowaniem. I choć na tym się nie znam, a kod to dla mnie język obcy, to wielu ekspertów podkreśla, że sztuczna inteligencja to też ułatwienie pracy dla programistów. Jak trzeba to napisze kod na stronę internetową albo pomoże zakodować jakąś jej sekcję. Możemy jej powiedzieć na przykład “zakoduj podstronę z ofertą w języku x” i w odpowiedzi otrzymamy kod.

A jak tworzysz obrazy czy wideo, to sztuczna inteligencja również i w tym Ci pomoże. Obrazki pokazywałem kilka akapitów wyżej. W wideo zastosowań jest znacznie więcej. Najbardziej przydatnym w mojej ocenie jest wsparcie w tłumaczeniu na obce języki. Teraz jest tak, że jak chcesz dotrzeć z przekazem do klientów na przykład w Hiszpanii, to do filmu na YouTube dodajesz hiszpańskie napisy lub dogrywasz ścieżkę z lektorem. A teraz wyobraź sobie, że dzięki wsparciu sztucznej inteligencji Ty sam zaczniesz mówić po hiszpańsku.

Zastosowań sztucznej inteligencji jest znacznie więcej. Chociażby w edukacji czy medycynie. Tu podałem tylko pierwsze z brzegu przykłady jakie przyszły mi do głowy z perspektywy swojego biznesu. Pewnym jest, że dzięki narzędziom opartym o sztuczną inteligencję firmy będą w stanie zaoszczędzić masę pieniędzy, a rozwiązania, które dotąd były zarezerwowane dla podmiotów z naprawdę dużymi budżetami z czasem się upowszechnią.

Medal jednak zawsze ma dwie strony. Sztuczna inteligencja czy Chat GPT to nie tylko dobro czy ułatwienie w pracy. To też kilka zagrożeń, które dostrzegam dla naszych biznesów.

Po pierwsze – wielu specjalistów będzie musiało dostosować się do nowej rzeczywistości. Jeśli wydawało się komuś, że do końca życia będzie copywriterem albo grafikiem, to cóż. Być może będzie, ale ta rola będzie wyglądała zupełnie inaczej. Nie będzie już musiał pisać od początku do końca, a jego rolą będzie bardziej poprawianie i redagowanie tekstów tworzonych przez sztuczną inteligencję, żeby nadać jej „ludzki charakter”. Najlepsi copywriterzy, którzy dostosują się do zmian, albo zaproponują swój unikalny styl, za który firmy będą w stanie zapłacić przetrwają. Inni, którzy zajmują się “prostym klepaniem tekstów” będą pewnie musieli poszukać sobie innego zajęcia.

Po drugie – treści tworzone przez sztuczną inteligencję – jeszcze moim zdaniem przez długi czas bez specjalnego wysiłku będzie można odróżnić od tych pisanych od początku do końca przez ludzi. I z jednej strony contentu będzie więcej, z drugiej będzie on marnej jakości i szum informacyjny może tylko się pogłebić. Będziemy więc zalewani jeszcze większą masą niskiej jakości contentu. Inną sprawą jest to, jak wyszukiwarki podejdą do takich treści i czy nie będą obniżać rankingu stron, których treści są wygenerowane automatycznie. Już dziś widzimy pierwsze oznaki tego, że Google nie lubi się z Chatem GPT.

Po trzecie – tu moim zdaniem czycha na nas duże niebezpieczeństwo. Musimy być jeszcze bardziej czujni. Technologia deep fake coraz lepiej sobie radzi z podmienianiem twarzy. A teraz wyobraź sobie, że poza wygenerowanym obrazem bliskiej Ci osoby słyszysz jeszcze jego głos. Jak odróżnić prawdziwą osobę od “podrobionej”? Już widzisz do czego zmierzam? 

Obecnie jesteśmy na etapie zafascynowania technolgią, jak na początku XXI wieku byliśmy zafascynowani pierwszymi smartfonami. Niemniej moim zdaniem jest szalenie ważne, żeby edukacja i prawo w tym przypadku nadążała za technologią. Potrzebna jest co najmniej szeroka kampania edukacyjna, która pokaże wszystkim zarówno szanse jak i zagrożenia płynące z rozwoju sztucznej intelogencji. W przeciwnym razie będziemy często czytać w mediach kryminałki na temat oszustw i kradzieży, przed którymi osobom nie będącym na bieżąco z nowinkami technologicznymi trudniej będzie się ustrzec.

Sztuczna inteligencja to temat, którego w żaden sposób nie da się ominąć. Z czasem będzie wpływać na coraz kolejne obszary naszego życia i stanie się integralną częścią pracy. Uczmy się jej, ale miejmy z tyłu głowy również drugą stronę medalu. Moim zdaniem pracy nam nie zabraknie, jednak – podobnie jak podczas innych rewolucji – za kilka, kilkanaście lat będzie ona wyglądała zupełnie inaczej od obecnej. Zawsze jest co robić, a pracy tylko przybywa. Jednak ona wciąż się zmienia. A nam nie zostaje nic innego, jak dostosować się do nadchodzącej przyszłości.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Jak sztuczna inteligencja zmieni naszą pracę Dowiedz się więcej »

6 powodów, dla których warto posiadać własną stronę internetową

Dlaczego każdy, nawet mały lokalny przedsiębiorca powinien posiadać własną stronę internetową? Oto sześć powodów:

Po pierwsze: Bezpieczeństwo.

Nie raz i nie dwa widziałem sytuację, że z niewiadomych przyczyn, albo bardzo mglistych powodów profile w mediach społecznościowych były blokowane. Poza tym, choć mówiłem i pisałem o tym już wielokrotnie, trzeba mieć świadomość, że profile w mediach społecznościowych nigdy nie są i nigdy nie będą nasze. Strona internetowa z kolei – dopóki opłacasz domenę i serwer, dopóty możesz ją mieć.

Po drugie: Zasięg

W teorii media społecznościowe pozwalają w łatwiejszy sposób dotrzeć do potencjalnych klientów. W praktyce jest co coraz trudniejsze i bez wsparcia się budżetami reklamowymi praktycznie niewykonalne. Po latach przyzwyczajania nas do siebie obecnie największe platformy są na etapie „strzyżenia”. Ostatnie zmiany algorytmu z kolei wprowadziły chyba jedne z największych zmian. Obecnie nasze treści docierają do 5-10% obserwujących, reszta zasięgu pochodzi od innych osób, które zdaniem platformy mogą być zainteresowane naszymi treściami.  To sprawia, że praktycznie cały czas trzeba uczyć się nowych sposobów na dotarcie. Własna strona internetowa co prawda nawet tego nie oferuje na początku, niemniej regularnie aktualizowana i dająca użytkownikom odpowiedzi na najważniejsze dla nich kwestie z czasem odwdzięczy się przyciąganiem nowych użytkowników.

Niedawno wpadłem w sieci na bardzo ciekawą grafikę (niestety nie pamiętam autora). Moim zdaniem idealnie oddaje to, jak wyglądają dziś zasięgi w social media

Po trzecie: Koszt

Social media są darmowe tylko w teorii. To, że nie płacimy za nie złotówkami nie znaczy, że nic nas nie kosztują. Media społecznościowe kosztują więcej, niż może się wydawać. Przede wszystkim czas. Jeśli jesteś fryzjerem, kosmetyczką, prowadzisz małą gastronomię albo inny specjalistyczny biznes, na pewno wolisz spędzać go na realizowaniu usług dla swoich klientów, zamiast zajmować się mediami społecznościowymi na próbie przebicia się do użytkowników. Zastanów się, co jest dla Ciebie ważniejsze, Twój czas, czy budżet jaki możesz przeznaczyć na dotarcie do użytkowników naprawdę zainteresowanych Twoją ofertą?

Po czwarte: Wiedza

Własna strona internetowa, jeśli zainstalujesz na niej kody śledzące da Ci z miejsca dużo więcej możliwości pozyskiwania klientów na Twoje usługi. A nawet jeśli nie od razu klientów, to możesz się dużo dowiedzieć o odwiedzających Twój serwis. Mając odpowiednio ustawione trackery i narzędzia analityczne wiesz nie tylko ilu użytkowników odwiedza Twoją stronę oraz skąd oni pochodzą, ale możesz bardzo dokładnie zbadać co oni u Ciebie robią, jakie guziki klikają itp. Mając taką wiedzę możesz potem skuteczniej kierować odpowiednie komunikaty do odpowiednich osób.

Po piąte: Swoboda

Nigdy nie wiesz, która Twoja treść podpadnie algorytmom i ograniczą Ci zasięg albo odrzucą reklamy. Czasem zwykłe CTA (wezwanie do akcji) może zostać uznane za dyskryminację, albo zdjęcie za niestosowne, choć pokazuje Twoje produkty i usługi. Czasem raz wyemitowana reklama po wprowadzeniu do niej poprawek dostaje blokadę. Algorytmy mediów społecznościowych oraz systemów weryfikacji reklam mogą przysporzyć sporych kłopotów i żeby być skutecznym, trzeba naprawdę sprawnie poruszać się po narzędziach. Na swojej stronie internetowej, jeśli nie robisz nic nielegalnego oczywiście, możesz swobodnie umieszczać treści i swoją ofertę bez obawy o to, że podpadniesz pod jakiś algorytm, który ją zablokuje.

Po szóste: Elastycznośność

Powyższe punkty nie miały na celu zniechęcić Ciebie do działań w mediach społecznościowych. Wręcz przeciwnie, trzeba tam być, bo tam są użytkownicy. Warto jednak znać ich mocne i słabe strony. Cały czas spotykam na swojej drodze firmy, które nie posiadają własnej strony internetowej. W mojej ocenie myślenie o działaniach promocyjnych warto od tego właśnie zacząć. Strona internetowa winna jawić się jako hub, centralne miejsce w sieci, w którym zbiegają się wszystkie działania marketingowe. To moim zdaniem powinna być podstawa myślenia o budowaniu wizerunku, a także pozyskiwaniu nowych klientów.

Zaczynając rozmowy z klientami, od tego bardzo często zaczynam. Bo wizytówka w Google Moja Firma, profil na Instagramie, strona na Facebooku – to wszystko jest ważne, kluczowe nawet bym napisał. Jednak dobrze jest mieć władzę nad swoją firmą w sieci oraz wiedzę o użytkownikach, którzy nas odwiedzają. Strona internetowa to nie przeżytek. To moim zdaniem obowiązkowy element wizerunku każdej firmy, która chce się rozwijać.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

6 powodów, dla których warto posiadać własną stronę internetową Dowiedz się więcej »

Jak usunąć swoje konta z popularnych aplikacji. Praktyczny poradnik

Początek listopada to zazwyczaj czas, w którym zatrzymujemy się na moment i wspominamy bliskich, których już z nami nie ma. W dzisiejszym cyfrowym świecie jednak zostają po nas nie tylko wspomnienia, ale również bardzo liczne ślady cyfrowe. Warto zawczasu zadbać o to, co ma się z nimi stać po naszym odejściu. To będzie praktyczny wpis, który z jednej strony pokaże Ci jak usunąć konto z serwisu, z drugiej jak zadbać o porządek w swoich zasobach już po śmierci. Przyjrzymy się najpopularniejszym platformom.

Google

Tu możesz wybrać czy chcesz usunąć całe konto czy tylko wybrane usługi.

Jeśli decydujesz się na tę pierwszą opcję, to warto zaznaczyć, że usuwając konto Google tracisz wszystko, czyli maile, pliki na dysku Google Drive, kupione filmy i aplikacje w Google Play, kalendarze itp.

Żeby usunąć konto, wchodzisz w zakładkę „Dane i prywatność”, zjeżdżasz na sam dół ekranu i wybierasz opcję „usuń konto” i dalej postępujesz zgodnie z instrukcjami od Google żeby dokończyć proces.

W tym samym miejscu (Zakładka „Dane i prywatność”) jest też opcja „Określ, co ma się stać z Twoimi danymi”. W tym miejscu wybierasz co ma się zadziać, gdy Twoje konto Google przestanie być aktywne. Możesz albo udostępnić komuś dostęp do konta, albo wybrać po jakim czasie od momentu, gdy stanie się ono nieaktywne Google będzie miało je usunąć. I też wchodząc w tę zakładkę postępuj zgodnie z instrukcjami i określ co i kiedy ma się zadziać z Twoim kontem po ustaniu na nim aktywności.

Facebook

Tu również jest w miarę prosto. Chcąc usunąć swój profil wchodzisz na Facebooka, przełączasz się na swój profil. Nad polem do wpisania nowego posta klikasz w trzy kropki, wchodzisz w opcję: „Ustawienia profilu i oznaczania”, dalej w „Twoje informacje na Facebooku” i na samym dole ekranu w „Dezaktywacja i usuwanie konta”. Facebook pozwala albo czasowo wyłączyć konto, albo na stałe je usunąć. Ta pierwsza opcja niejako zamraża Twój profil. Stajesz się niewidoczny, ale Twoje dane nadal są na Facebooku. W dowolnym momencie możesz się zalogować i powrócić do Facebooka. Jeśli zdecydujesz się na usunięcie, to wtedy takiej możliwości nie ma. Wszystkie Twoje dane z Facebooka i Messengera zostaną bezpowrotnie usunięte. Facebook jednak daje kilka dni na „przemyślenie” tej decyzji. Jeśli od momentu kliknięcia, że chcesz usunąć konto do wyznaczonej przez Facebooka daty jego usunięcia zalogujesz się na swój profil, proces usuwania zostanie przerwany.

Facebook również zadbał o to, co ma się stać z Twoim kontem po śmierci. Tu Facebook daje dwie możliwości. Pierwsza z możliwości jest taka, że ustanawiasz tzw. “=„Opiekuna konta”, który dostanie możliwość przypięcia w Twoim profilu posta, zmiany zdjęcia profilowego i w tle, odpowiadania na zaroszenia do grona znajomych, weryfikowania znaczników czy usunięcia Twojego konta. Facebook zaznacza też, że uprawnienia opiekunów może zmieniać lub dodawać im nowe. Druga możliwości jest taka, że zgłaszasz Facebookowi chęć usunięcia Twojego konta po śmierci. W tym drugim przypadku jednak Facebook nie precyzuje kiedy to konto zostanie usunięte i jak należy potwierdzić śmierć.

Żeby odnaleźć tę opcję klikasz w swoje zdjęcie profilowe, wchodzisz w „Ustawienia i prywatność”, dalej w „Ustawienia” i tam masz opcję: Ustawienia statusu „In memoriam”. Wchodzisz w tę zakładkę i postępujesz zgodnie z instrukcjami opisanymi przez Facebooka.

Instagram

Podobnie jak na Facebooku możesz albo dezaktywować swój profil, albo trwale go usunąć. Zasady i różnice są identyczne jak w przypadku profilu na Facebooku. Ścieżka do usunięcia konta jest jednak inna. Jeśli chcesz trwale usunąć swoje konto, przejdź na tę stronę i postępuj zgodnie z instrukcjami. Jeśli nie jesteś zalogowany na Instagram, najpierw zostaniesz poproszony o to, żeby się zalogować.

Podobnie z kontem po śmierci. Możesz nadać status „In memoriam” – wtedy wypełnij ten formularz lub poprosić o usunięcie konta zmarłej osoby – wtedy wypełnij ten formularz. W jednym i drugim przypadku będą Ci potrzebne:

  • akt urodzenia zmarłej osoby,
  • akt zgonu zmarłej osoby,
  • zgodny z lokalnym prawem dokument potwierdzający pełnomocnictwo przedstawiciela zmarłej osoby lub wykonawcy testamentu.

I dopiero jak masz te informacje, możesz wypełnić formularz.

Tik Tok

Ta platforma nic nie pisze o tym jak zadbać o konto użytkownika po śmierci. Zostaje więc samodzielnie o to zadbać. Usunięcie konta tu jest jednak stosunkowo łatwe. Wystarczy przejść do swojego profilu, kliknąć w poziome kreski w prawym górnym rogu, wejść w „Ustawienia i Prywatność”, potem wejść w „Zarządzanie kontem”, potem w „Dezaktywuj lub usuń konto” i potem w „Trwale usuń konto”. I jak tam się już znajdziesz, to dalej postępuj zgodnie z instrukcją.

Microsoft

Tutaj jest w zasadzie prosta sprawa. Konto po dwóch latach braku aktywności zostanie automatycznie zamknięte. Jeśli jednak chcesz samodzielnie zamknąć konto, a nie masz danych do logowania, to musisz skontaktować się z Microsoft. Nie piszą nic bardziej konkretnego na ten temat poza informacją, że dbanie o prywatność użytkowników jest dla nich bardzo ważna.

Jeśli samodzielnie chcesz usunąć konto Microsoft wchodzisz na stronę: aka.ms/closeaccount

Dostaniesz się na stronę, gdzie zostaniesz poproszony o „przygotowanie” swojego konta do zamknięcia np. przez zamknięcie wszystkich subskrypcji czy pobranie danych. Gdy to już zrobisz, to postępuj dalej zgodnie z instrukcjami podanymi na stronie.

Apple

Apple podobnie jak Facebook wprowadził funkcję „Opiekuna konta”, który po naszej śmierci będzie mógł otrzymać dostęp do konta. Przyznać taki dostęp możesz zarówno z poziomu iPhone, jak i iPada czy Macbooka. Wystarczy wejść w Ustawienia, potem funkcję „hasło i ochrona”, a następnie postępować zgodnie z instrukcjami podanymi przez producenta. Po ustanowieniu opiekuna pojawi się dostęp do „Klucza dostępu” dla tego opiekuna. Można mu go wysłać lub wydrukować i trzymać gdzieś w wersji fizycznej. Opiekun konta będzie potrzebował tego klucza wraz z aktem zgonu do tego, żeby dostać się na konto.

Aby usunąć konto Apple, wejdź na stronę appleid.apple.com, po zalogowaniu wejdź w zakładkę prywatność, kliknij w kafelek „Twoje Dane” i po przejściu na zakładkę „Dane i prywatność” kliknij w link „poproś o usunięcie konta” na samym dole strony. Po wejściu na tę stronę postępuj zgodnie z instrukcjami. Zanim jednak to zrobisz, usuń z konta wszystkie swoje urządzenia, wygaś aktywne subskrypcje itp.

Inne konta

Ta lista mogłaby być naprawdę długa, bo na co dzień korzystamy z bardzo wielu aplikacji, Spotify, Netflix, aplikacje „To do”, narzędzia webowe np. Canva, itp. Nie sposób zebrać w jednym miejscu wszystkiego, dlatego w podsumowaniu polecam stworzenie tzw. czerwonej teczki – najlepiej w formie fizycznej. W posiadaniu „czerwonej teczki” chodzi o to, żeby zebrać w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje „na wszelki wypadek”. Dostępy do konta, informacje gdzie mamy ulokowane oszczędności, loginy i hasła do aplikacji i narzędzi i wszystko to, co uważamy, że po naszej śmierci może okazać się potrzebne dla naszych bliskich.

Jeśli jednak boisz się, że taka teczka wpadnie w niepowołane ręce, to zamiast loginów do banku mogą tam być np. informacje, że IKE mam w tym funduszu, akcje w innym, umowy są w kancelarii X itp. Czerwona teczka to taka mapa drogowa dla bliskich, żeby zamiast szukać i domyślać się gdzie co jest, mieli czarno na białym podane wszystkie niezbędne informacje. W ten sposób łatwiej dostaną się do oszczędności czy będą mogli zalogować się na Twoje konta i je pousuwać.

Z kronikarskiego obowiązku muszę na koniec dodać, że z ideą czerwonej teczki zetknąłem się pierwszy raz u Marcina Iwucia z podcastu „Finanse Bardzo Osobiste”.

Warto też odnotować, że nie wszystkie serwisy udostępniają możliwość samodzielnego usuwania konta. Czasem, jak np. w przypadku Tidala, trzeba napisać na ich support. Wszystko jednak jest do zrobienia.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Jak usunąć swoje konta z popularnych aplikacji. Praktyczny poradnik Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry