Autor: Marcin Osiak

🎯 Planuję i wdrażam skuteczne strategie 🎯 Tworzę Marketing Zaplanowany — 🤝 Pomagam firmom się rozwijać 🤝 Pomogę też i Twojej

Jak małe firmy mogą skutecznie konkurować z gigantami – 5 strategii bez wielkich budżetów

 W tym artykule przeczytasz o:

  • Dlaczego małe firmy przegrywają, próbując kopiować strategie dużych graczy
  • Co oznacza „konkurentoodporność” i jak ją budować
  • 5 strategii marketingowych dla MŚP, które działają bez wielkich budżetów
  • Czego naprawdę wymaga skuteczna konkurencja z gigantami (i dlaczego większość rezygnuje po 2 miesiącach)

Większość właścicieli małych firm patrzy na swoją konkurencję i widzi tylko to, czego im brakuje.

Większy budżet reklamowy. Kilkunasto osobowy zespół markegingowy. Agencje wspierające kampanie. Obecność we wszystkich kanałach jednocześnie.

I wyciągają z tego jeden wniosek: „Muszę dać większy rabat, bo inaczej klienci do mnie nie przyjdą„.

Jak wynika z badań, blisko 58% firm z sektora MŚP w Polsce nie planuje działań marketingowych. A te które planują, często wpadają w pułapkę kopiowania strategii dużych graczy – strategii, wymagających zasobów, których oni po prostu nie mają.

I właśnie dlatego przegrywają, zanim zaczną.

Ale są firmy, które wygrywają. Nie dlatego, że mają więcej – ale dlatego, że grają w inną grę.

Czym jest „konkurentoodporność”

Nie możesz zapobiec temu, że pojawi się konkurent z większym budżetem. Możesz spróbować obniżyć ceny, ale to droga donikąd. Możesz spróbować być wszędzie tam, gdzie oni – ale szybko wylądujesz w chaosie.

Albo możesz zbudować pozycję, której nie da się łatwo zaatakować pieniędzmi.

Wyobraź sobie taki scenariusz: duży gracz wchodzi do Twojej niszy jutro. Ma 10x większy budżet, zespół marketingu, agencje i zasoby, żeby obstawić wszystkie kanały reklamowe jednocześnie.

Co wtedy?

Jeśli Twoja jedyna przewaga to niższa cena albo „dobra obsługa klienta” (którą każdy deklaruje) – przegrałeś. Ale jeśli zbudowałeś coś, czego duży gracz nie może skopiować czystą siłą budżetu – masz szansę.

To właśnie nazywam rozwiązaniami konkurentoodpornymi.

Duże firmy grają inaczej niż Ty

Zanim pokażę Ci konkretne strategie marketingowe dla MŚP, musimy zrozumieć jedną rzecz: duże firmy patrzą na marketing zupełnie inaczej.

Dla nich liczą się:

  • Zasięgi i liczby (ile osób zobaczyło reklamę)
  • Automatyzacje i procesy (jak obsłużyć 1000 klientów jednocześnie)
  • Bycie wszędzie (omnikanałowość)

Małe firmy powinny patrzeć na:

  • Relacje i lojalność (kim są ci ludzie, którzy u nas kupują)
  • Indywidualne podejście (jak zaopiekować się każdym klientem)
  • Głębokie zaangażowanie w wybranych miejscach

Kiedy próbujesz walczyć na zasadach dużych firm – zawsze przegrasz. Bo oni mają więcej ludzi, więcej budżetu, więcej czasu.

Ale kiedy grasz według swoich zasad – masz przewagę.

5 strategii marketingowych dla MŚP (bez wielkich budżetów)

To nie są kolejne zadania do wykonania na liście. To opcje.

Wybierz te, które pasują do Twojej sytuacji, zasobów i branży. Nie musisz robić wszystkiego – ale jak coś wybierzesz, to konsekwentnie trzymaj się tego.

Strategia 1: Zbuduj grupę lojalnych klientów zamiast gonić za każdym

Poznałem właściciela lokalnej restauracji, który zamiast próbować konkurować z sieciówkami na Instagramie, zrobił coś innego.

Stworzył „klub degustacyjny” dla stałych gości. Raz w miesiącu spotykają się przy degustacji nowych dań. Mają wpływ na menu. Dostają informacje o specjalnych wydarzeniach jako pierwsi. Mają poczucie, że to „ich” miejsce.

To nie jest program lojalnościowy z kartą ze zniżkami. To społeczność.

Dla właściciela to 40-50 osób. Dla dużej sieci – za mało, żeby się tym zajmować. Ale dla małej restauracji to może być 60-70% stabilnych przychodów.

Dlaczego to jest konkurentoodporne: Duży gracz nie zainwestuje czasu i energii w 50 osób. Dla Ciebie to może być fundament biznesu.


Strategia 2: Postaw na markę osobistą właściciela, nie logotyp

Ludzie kupują od ludzi, nie od logotypów.

Kiedy rozmawiasz z firmami z różnych branż, odkrywasz, że ten koncept – budowanie świadomości w oparciu o markę osobistą właściciela – jest dla wielu kompletnie nieznany.

A to działa.

Nagrywaj wideo, nawet na telefon. Pokazuj proces, dziel się wiedzą, opowiadaj o tym, co robisz. Nie musisz być influencerem – musisz być człowiekiem z twarzą i historią.

Dlaczego to jest konkurentoodporne: Duża firma to korporacyjna maszyna. Ty jesteś człowiekiem. I w świecie, gdzie wszyscy mówią jednym głosem AI i copywriterskich szablonów, autentyczność się wyróżnia.


Strategia 3: Skup się na wybranych kanałach i tam bądź konsekwentnie obecny

Duży gracz ma zasoby, żeby dobrze działać we wszystkich możliwych kanałach jednocześnie. Ty nie masz. I to w jest porządku.

Lepiej wybrać 1-2 kanały i tam być naprawdę dobrym, niż rozmyć się na 5 platform i nigdzie nie osiągnąć efektu.

Jak je wybrać? To wynika zawsze ze strategii. Gdzie są Twoi klienci? Gdzie możesz być autentyczny? Co możesz robić konsekwentnie przez pół roku?

I ważne: jak inwestujesz czas w nagranie materiału – nie zamykaj się na wrzucanie go w jednym miejscu. Ta sama rolka dobrze się nadaje na Instagram, Facebooka, TikToka, YouTube Shorts i LinkedIna. Jak przeznaczysz 2-3 godziny na nagranie, zadbaj o to, żeby odpowiednie oczy go zobaczyły.

Dlaczego to jest konkurentoodporne: Duży gracz ma budżet na wszystko. Ale Ty masz fokus. I fokus wygrywa z rozproszeniem.


Strategia 4: Nie konkuruj ceną – konkuruj bliskością i zrozumieniem

W rzeczywistości sukces MŚP polega na tym, żeby być blisko swojego odbiorcy, odkryć jego prawdziwe potrzeby i wspierać go.

Klient nie jest dla Ciebie pozycją w Excelu, ale żywym człowiekiem. Możesz lepiej dopytać. Szybciej zareagować. Zrozumieć kontekst jego sytuacji.

Duża firma skaluje. Skalowanie zabija indywidualność.

To jest Twoja przewaga – nie próbuj jej wymieniać na niższą cenę.

Dlaczego to jest konkurentoodporne: Im większa firma, tym bardziej musi standaryzować obsługę. Ty możesz zostać elastyczny.


Strategia 5: Zaplanuj i egzekwuj – nawet najprostszy plan wygrywa z chaosem

Według raportu Content Marketing Institute, tylko 37% firm B2B z sektora MŚP w Polsce ma udokumentowaną strategię content marketingową.

A to oznacza, że większość działa w chaosie. Próbują wszystkiego. Rezygnują po 2-3 miesiącach, bo „to nie działa”.

Marketing nie działa jak przycisk. To proces, więc jeśli myślisz, że gdy uruchomisz reklamę w poniedziałek, to we wtorek od razu zobaczysz kolejkę klientów – muszę cię rozczarować.

Zanim pojawią się pierwsze efekty, minie czasem nawet kilka miesięcy. W moim własnym marketingu sygnały że strategia działa, zaczynają się pojawiać dopiero teraz – po 3-4 miesiącach konsekwentnego działania, co i tak uważam za dobry wynik.

Prosty plan na 3 miesiące z jednym kanałem to więcej niż brak planu z obecnością wszędzie.

Dlaczego to jest konkurentoodporne: Duży gracz ma więcej planów i więcej strategii. Ale Ty masz lepszą egzekucję – jesteś zwrotny, elastyczny i możesz szybko reagować.


O co tak naprawdę tu chodzi?

To nie jest magia. To jest proces. I wymaga trzech rzeczy:

Czasu. Efekty po 3-6 miesiącach, nie we wtorek po uruchomieniu kampanii w poniedziałek.

Konsekwencji. Lepiej jeden kanał przez rok, niż pięć kanałów przez miesiąc.

Odwagi. Żeby nie kopiować dużych graczy, ale znaleźć swoją drogę.

Większość właścicieli firm rezygnuje po 2-3 miesiącach. Rozumiem, że boli, kiedy wydajesz pieniądze, a one nie wracają od razu. Ale początek zawsze tak wygląda.

Ci, którzy wygrywają z gigantami, nie są mądrzejsi ani bogatsi. Po prostu mają więcej cierpliwości i konsekwentnie robią swoje.


Dawid może wygrać z Goliatem

Ale nie siłą, lecz strategią.

Jak czytamy w analizie MamBiznes.pl, początkowy budżet marketingowy może zamknąć się w kilku tysiącach złotych. To wystarczy, żeby zacząć. Nie potrzebujesz budżetu korporacji.

Potrzebujesz planu. I jego realizacji.

Jeśli zastanawiasz się, która z tych strategii marketingowych dla MŚP jest dla Ciebie – zapraszam na rozmowę. Pomogę Ci wybrać rozwiązanie, które będzie konkurentoodporne w Twojej branży.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Jak małe firmy mogą skutecznie konkurować z gigantami – 5 strategii bez wielkich budżetów Dowiedz się więcej »

Dlaczego skuteczny plan marketingowy wymaga kilku miesięcy przygotowania

 W tym artykule przeczytasz o:

  • Dlaczego 47% polskich firm działa bez strategii i jak to wpływa na ich budżety marketingowe
  • Czterech elementach, których potrzebuje każdy skuteczny plan marketingowy
  • Ile czasu naprawdę zajmuje stworzenie systemu, który generuje przewidywalne wyniki zamiast domysłów
  • Kiedy zacząć planować marketing, żeby nie tracić pierwszego kwartału roku na improwizację

Większość polskich przedsiębiorców traktuje marketing jak gaśnicę – sięga po niego, gdy zaczyna się palić. Spada sprzedaż? Trzeba coś zrobić. Jest nadwyżka budżetu? Może uruchomimy jakąś kampanię?

Problem w tym, że taka improwizacja kosztuje. I to dosłownie.

Według danych Instytutu Rozwoju Sprzedaży i Marketingu oraz PARP, 47-57% polskich firm nie posiada spisanej strategii marketingowej. Działają ad hoc. Z kolei badanie PL CMO Survey pokazuje coś jeszcze bardziej niepokojącego: tylko 20% firm skutecznie mierzy ROI ze swoich działań marketingowych. 27% w ogóle nie mierzy efektywności.

Efekt? Przepalony budżet i frustracja, że „marketing nie działa”.

A przecież różnica między firmą, która osiąga przewidywalne wyniki, a tą, która działa na wyczucie, często sprowadza się do jednego: planowania z wyprzedzeniem.

Dlaczego większość firm działa reaktywnie

To nie kwestia braku wiedzy. To kwestia perspektywy czasowej.

Około 60% polskich MŚP planuje marketing w perspektywie krótszej niż rok – najczęściej kwartał lub miesiąc. Gdy patrzysz na marketing przez pryzmat „co zrobić w tym miesiącu”, naturalnie skupiasz się na narzędziach, nie na procesie.

I właśnie dlatego większość właścicieli firm patrzy na:

  • zasięgi postów
  • liczbę kliknięć w reklamę
  • ogólnie, czy coś się dzieje

Zamiast na:

  • które działania faktycznie przynoszą klientów
  • gdzie tracimy budżet bez efektu
  • co konkretnie zmienić, żeby poprawić wynik

Efekt? Raport „Marketing B2B w Polskich firmach” (IRSM) pokazuje dramatyczną lukę w percepcji: 65% szefów marketingu uważa, że ich działania budują przychód, ale zgadza się z tym tylko 35% prezesów.

Firmy bez twardych danych są pierwsze w kolejce do cięcia kosztów. Firmy z planem potrafią udowodnić zwrot z inwestycji.

Czego naprawdę potrzebuje skuteczny marketing

Skuteczny marketing to proces, nie akcja na już. Jeśli chcesz przejść od domysłów do przewidywalnych wyników, potrzebujesz czasu na cztery rzeczy:

1. Analizę tego, co do tej pory działało (i co pochłaniało budżet bez efektu)

Większość firm ma dane. Problem w tym, że nikt ich nie analizuje systematycznie. Kampanie Google Ads? Chyba coś tam leci. Facebook? Wydajemy, ale nie wiem, czy to się zwraca.

Solidna analiza to nie przeglądanie raportów raz na kwartał. To dogłębne spojrzenie na każdy kanał, źródło ruchu i konwersji. To odpowiedź na pytanie: gdzie konkretnie tracimy pieniądze?

2. Stworzenie systemu, który generuje wyniki zamiast domysłów

System to nie „mamy kampanię na Facebooku”. System to zestaw powiązanych ze sobą działań, które wspierają jeden cel biznesowy.

To zdefiniowane ścieżki klienta. To jasne zasady, kiedy zmieniamy ustawienia, a kiedy dajemy działaniom czas. To proces, który można powtórzyć, zmierzyć i skalować.

3. Wdrożenie narzędzi do mierzenia efektów, żebyś miał spokojną głowę

Jak wyglądają narzędzia w praktyce? To nie skomplikowane dashboardy. To konkretne raporty, które pokazują:

  • ile kosztuje pozyskanie klienta z każdego kanału
  • które działania przynoszą konwersje, a które tylko ruch
  • Czy zmiany, które wprowadziliśmy miesiąc temu, działają

Jeden z moich klientów powiedział to wprost: „Potrzebowałem kogoś, kto zagłębi się w liczby i da mi jasny obraz. Marcin przyszedł, przeanalizował wszystko od podstaw i pokazał, gdzie tracimy pieniądze.”

4. Czas, żeby system miał szansę zadziałać

To kluczowa rzecz, którą większość przedsiębiorców ignoruje.

Jeśli co miesiąc zmieniasz ustawienia kampanii, nigdy nie dowiesz się, co naprawdę działa. Marketing to nie kasa fiskalna, która po wrzuceniu złotówki natychmiast wypluje wynik.

Budowanie świadomości marki, testowanie komunikacji, optymalizacja ścieżek konwersji – to procesy, które potrzebują czasu. Dlatego firmy, które chcą mieć zaplanowany marketing w 2026 roku, myślą o tym już teraz.

Jak wygląda transformacja w praktyce

Transformacja z chaosu w uporządkowany proces nie dzieje się z dnia na dzień.

Kompleksowy plan marketingowy – od analizy biznesu, przez badanie konkurencji, po stworzenie systemu mierzenia efektów – to 6-8 tygodni pracy. Nie chodzi o napisanie dokumentu PDF, który wyląduje w szufladzie. Chodzi o stworzenie podstaw pod system, który daje spokojną głowę i przewidywalne wyniki.

Jeden z moich klientów opisał to tak: „Odcięcie nieskutecznych działań oznaczało chwilowe tąpnięcie w wynikach, ale po trzech miesiącach wróciliśmy na właściwe tory, z tą różnicą, że teraz wiem dokładnie, co działa, a co nie. Dziś mam spokojną głowę, bo marketing jest w rękach osoby, która wie co robi i potrafi to udowodnić.”

To nie magiczne rozwiązania. To dane, narzędzia, proces. I czas na ich wdrożenie.

Kiedy zacząć planować marketing na 2026

Jeśli chcesz rozpocząć 2026 rok z jasnym planem marketingowym, zamiast kolejnych trzech miesięcy w stylu „zobaczymy co z tego wyjdzie” – grudzień to ostatni moment na rozmowę ze strategiem marketingowym.

Dlaczego? Bo skuteczna współpraca z agencją reklamową to nie zlecenie „zrób mi Facebooka”.

To proces, który wymaga:

  • Czasu na zrozumienie Twojego biznesu
  • Analizy konkurencji i rynku
  • Stworzenia planu, który odpowiada na konkretne cele biznesowe
  • Wdrożenia i weryfikacji, czy plan działa w praktyce

Firmy, które osiągają przewidywalne wyniki w marketingu, mają jedną wspólną cechę: planują z wyprzedzeniem. Nie dwa tygodnie. Nie „zobaczymy w styczniu”. Minimum 2-3 miesiące.

Bo skuteczny marketing to nie akcja na już. To zaplanowany proces, który można mierzyć, optymalizować i skalować.

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Dlaczego skuteczny plan marketingowy wymaga kilku miesięcy przygotowania Dowiedz się więcej »

Google Analytics 4 dla właściciela firmy. Jak sprawdzić, czy Twój marketing faktycznie działa

 W tym artykule przeczytasz o:

  • Jednym raporcie w Google Analytics 4, który pokaże Ci, czy Twój marketing działa
  • Jak sprawdzić, które kanały marketingowe przynoszą Ci faktycznych klientów, a które tylko „puste wizyty”
  • Gdzie dokładnie kliknąć w Google Analytics 4, żeby znaleźć te informacje (instrukcja krok po kroku)
  • Jakie źródła ruchu najczęściej widzą polskie MŚP i co one oznaczają
  • Jak podejmować lepsze decyzje marketingowe na podstawie danych ze źródeł i konwersji
  • Co zrobić, gdy widzisz ruch, ale brak konwersji (i dlaczego to nie zawsze jest wina reklam)

Czy wiesz, które z Twoich działań marketingowych faktycznie przynoszą klientów?

Publikujesz posty na LinkedIn. Płacisz za reklamy na Facebooku.Budujesz obecność w Google przez content marketing. Inwestujesz czas, energię i pieniądze w działania marketingowe.

Ale czy wiesz, co z

 tego faktycznie działa?

Większość właścicieli firm, z którymi rozmawiam, ma poczucie, że „coś się dzieje” w ich marketingu

. Widzą statystyki zasięgów, polubienia, kliknięcia. Ale gdy pytam, które konkretnie działanie przyniosło im ostatniego klienta – zapda cisza.

Google Analytics 4 wydaje się skomplikowane. Dziesiątki raportów, setki metryk, jak ktoś nie „siedzi w tym” na co dzień, łatwo może s

ię zgubić.

Ale jest w nim jeden raport, który powinieneś sprawdzać co tydzień. Raport, który w kilka sekund pokaże Ci, czy to co robisz, ma biznesowy sens.

Ten raport nazywa się „Pozyskiwanie ruchu” i pokazuje dwie najważniejsze rzeczy: skąd przychodzą użytkownicy na Twoją stronę i co tam robią.

Brzmi prosto? Bo to jest proste.

Ale właśnie ta prostota daje Ci coś bezcennego – wiedzę, które kanały marketingowe są najbardziej wartościowe dla Twojego biznesu.

Wyobraź sobie, ż

e masz sklep stacjonarny. Możesz policzyć, ile osób wchodzi przez drzwi, ale to jeszcze nic nie mówi o sprzedaży. Dopiero gdy zobaczysz, które półki generują najwięcej transakcji, wiesz gdzie usta

wić najlepsze produkty i gdzie skierować uwagę klientów.

W marketingu internetowym działa to tak samo. Ruch na stronie to jedno. Wartościowy ruch – czyli taki, który przekłada się na konkretne działania (wypełnienie formularza, telefon, zakup) – to zupełnie co innego.

Ten raport pokazuje Ci różnicę między tymi dwoma rzeczami.

Co zobaczysz w raporcie źródeł ruchu

W pracy z klientami najczęściej widzę kilka powtarzających się źródeł ruchu. Dla polskich małych i średnich firm typowy widok to:

Direct – czyli bezpośrednie wejścia na stronę. Ktoś wpisał Twój adres w przeglądarkę, kliknął w zakładkę lub wszedł przez link z maila (który nie jest śledzony). To często Twoi obecni klienci, ludzie którzy Cię znają lub osoby wracające na stronę.

Google Organic – ruch z wyszukiwarki Google.

 To efekt pozycjonowania, content marketingu i ogólnej obecności w sieci. Jeśli piszesz artykuły blogowe, optymalizujesz stronę pod kątem SEO – ten ruch powinien rosnąć.

Social media (Facebook, LinkedIn, Instagram) – zazwyczaj pojawiają się dopiero gdy prowadzisz płatne kampanie reklamowe. Organiczny ruch z social mediów jest często symboliczny, chyba że prowadzisz bardzo aktywną i rozbudowaną obecność.

(not set) – niestety, coraz częstsza pozycja. To użytkownicy, którzy nie zgodzili się na śledzenie w banerze cookies. Wymóg zgody wynikający z RODO sprawia, że część ruchu po prostu nie jest mierzalna. To frustrujące, ale taka jest rzeczywistość.

Pojawiają się też ciekawostki. W ostatnich miesiącach zacząłem zauważać w statystykach klientów pojedyncze wejścia z ChatGPT czy Claude. To sygnał, że ludzie zaczynają używać AI do wyszukiwania informacji o firmach i usługach.

Jak znaleźć ten raport w Google Analytics 4 – instrukcja krok po kroku

Logujesz się do swojego konta Google Analytics 4. W lewym menu widzisz kilka sekcji. Kliknij w „Raporty”.

Rozwiń sekcję „Cykl życia” (jeśli jest zwinięta).

Kliknij „Pozyskiwanie”, a następnie „Pozyskiwanie ruchu”.

Widzisz tabelę. W pierwszej kolumnie masz źródło i medium (np. „google / organic”, „facebook / paid”, „direct / none”). W kolejnych kolumnach są dane o użytkownikach, sesjach i – najważniejsze – konwersjach.

Właśnie na tę kombinację musisz patrzeć: źródło ruchu + liczba konwersji.

To pokazuje Ci nie tylko skąd przychodzą ludzie, ale co faktycznie robią na Twojej stronie.

Polecam sprawdzać ten raport co tydzień, zawsze w tym samym dniu. Wtedy zobaczysz trendy i będziesz mógł szybko wychwycić zmiany – zarówno te pozytywne, jak i te, które wymagają reakcji.

Jakie odkrycia możesz zrobić dzięki temu raportowi

Weźmy przykład: prowadzisz biuro rachunkowe i od kilku miesięcy publikujesz posty na LinkedIn. Wchodzisz do raportu i widzisz, że LinkedIn generuje tylko 50 wizyt miesięcznie, ale aż 8 wypełnień formularza kontaktowego.

Tymczasem Instagram przynosi 300 wizyt, ale zero konwersji.

Co to oznacza? LinkedIn jest dla Ciebie „kaloryczny” – przynosi mało ruchu, ale ten ruch jest wartościowy. To Twoi potencjalni klienci, osoby zainteresowane usługami. Instagram może dawać zasięgi i zaangażowanie, ale nie przekłada się to na biznes.

Taka wiedza pozwala Ci podjąć decyzję nie w oparciu o intuicję, a bardziej świadomie, że może warto zainwestować więcej czasu w LinkedIn? Może warto przetestować płatne kampanie na tej platformie, skoro organiczny ruch już konwertuje?

Inny przykład: widzisz, że Google Organic systematycznie rośnie i regularnie przynosi Ci konwersje. To znak, że Twój content marketing działa. Artykuły na blogu, optymalizacja strony, budowanie autorytetu w sieci – to wszystko zaczyna przynosić efekt.

A teraz wyobraź sobie sytuację odwrotną: płacisz za kampanie reklamowe na Facebooku, widzisz ruch z „facebook / paid”, ale konwersji nie ma. To jasny sygnał, że coś wymaga poprawy. Może targetowanie jest niewłaściwe. Może komunikat w reklamie nie odpowiada temu, co ludzie widzą na stronie. Może grupa odbiorców jest po prostu nietrafiona.

Bez tego raportu działasz w ciemno. Z tym raportem masz konkretną wiedzę, która pozwala podejmować lepsze decyzje o budżecie, czasie i kierunku działań.

Co zrobić z tą wiedzą – decyzje biznesowe

Gdy już wiesz, które źródło jest najbardziej wartościowe dla Twojego biznesu, możesz podjąć konkretne kroki.

Jeśli jedno źródło wyraźnie „wygrywa” pod względem konwersji – zwiększ zaangażowanie w ten kanał. Jeśli to LinkedIn – publikuj częściej, buduj sieć kontaktów, rozważ płatną promocję najlepszych postów. Jeśli to Google Organic – kontynuuj pisanie artykułów, optymalizuj stronę pod kątem SEO, inwestuj w content marketing.

Jeśli źródło przynosi dużo ruchu, ale zero konwersji – przemyśl komunikację lub grupę docelową. Może ludzie, którzy przychodzą z tego kanału, nie są Twoimi klientami. Może komunikat w reklamach obiecuje coś innego niż to, co faktycznie oferujesz na stronie. Może warto przetestować inne podejście.

Jeśli płacisz za reklamy, które nie konwertują – optymalizuj kampanie albo testuj inne kanały. Reklamy to inwestycja, nie koszt – ale tylko wtedy, gdy przynoszą zwrot. Dane ze źródeł i konwersji pokazują Ci, gdzie warto inwestować, a gdzie nie.

Kluczowa zasada: dane nie mówią Ci tylko co naprawić. Mówią Ci przede wszystkim, na czym się skupić. Gdzie zmaksymalizować wysiłek, bo tam są Twoi klienci.

Co jeśli nie ma konwersji? Szukaj przyczyny, nie winy

Kilkukrotnie spotkałem się z sytuacją, gdzie klient prowadził kampanie reklamowe, ruch na stronie rósł, ale formularze kontaktowe nie były wypełniane.

Pierwsze podejrzenie: reklamy są źle skonfigurowane.

Rzeczywistość: formularz wymagał zbyt dużego zaangażowania jak na pierwszy kontakt, więc ludzie rezygnowali w połowie wypełniania.

Marketing to proces, w którym każdy element ma znaczenie. Źródło ruchu to tylko jedna z metryk. Nawet jeśli ludzie przychodzą z właściwego miejsca, mogą nie konwertować z wielu powodów: słaba treść na stronie docelowej, niejasna oferta, zbyt skomplikowany formularz, brak elementów budujących zaufanie.

Na szczęście dzisiejsze narzędzia analityczne pozwalają mierzyć nie tylko wypełnione formularze, ale też te rozpoczęte i niedokończone. To daje Ci dodatkowy punkt wglądu – widzisz, że ludzie są zainteresowani, ale coś ich powstrzymuje.

Jeśli widzisz ruch, ale brak konwersji, nie rezygnuj od razu z kanału. Szukaj wąskich gardeł w całym procesie. Może problem nie leży w reklamach, ale na stronie. Może nie w źródle ruchu, ale w ofercie.

Z czasem, jeśli prowadzimy przemyślany marketing oparty na strategii, konwersje się pojawiają. Czy będzie ich dużo czy mało – to zależy od wielu czynników: ruchu na stronie, budżetów reklamowych, specyfiki branży. Ale trend powinien być wzrostowy.

Od kontroli do optymalizacji

Cotygodniowy rzut oka na źródła ruchu i konwersje to minimum dla każdego, kto traktuje marketing poważnie.

To nie jest kompleksowa analiza. To nie zastąpi pracy ze specjalistą, który zagłębi się w szczegóły kampanii, ścieżek użytkownika i zaawansowanych metryk. Ale to jest fundament kontroli nad marketingiem.

Wiesz, co działa. Wiesz, gdzie inwestować czas i pieniądze. Wiesz, czy kierunek jest dobry.

Z czasem możesz iść głębiej. Looker Studio pozwala tworzyć bardziej zaawansowane dashboardy. Możesz analizować ścieżki konwersji, segmentować użytkowników, porównywać kampanie. To kolejny „poziom wtajemniczenia”.

Ale nawet jeśli nigdy tam nie dotrzesz – ten jeden raport daje Ci przewagę nad większością właścicieli firm, którzy działają w ciemno.

Marketing zaplanowany to marketing mierzalny. A marketing mierzalny zaczyna się od prostego pytania: skąd przychodzą moi klienci i które źródła są najbardziej wartościowe?

Google Analytics 4 daje Ci odpowiedź. Wystarczy wiedzieć, gdzie jej szukać.

Techniczne podstawy: zanim zaczniesz sprawdzać

Żeby ten raport faktycznie pokazywał Ci konwersje, Twoje Google Analytics 4 musi być poprawnie skonfigurowane.

To oznacza, że formularze kontaktowe, kliknięcia w numer telefonu, zapisy na newsletter – wszystko co jest dla Ciebie wartościową akcją – musi być ustawione jako wydarzenie i oznaczone jako konwersja w GA4.

Jeśli nie jesteś pewien, czy Twoja analityka jest poprawnie skonfigurowana, albo widzisz w raportach same zera przy konwersjach mimo że wiesz, że ludzie wypełniają formularze – to znak, że coś wymaga poprawy.

Chętnie pomogę Ci to skonfigurować. Napisz do mnie sprawdzimy razem, czy Twoje narzędzia analityczne są gotowe do tego, żeby dawać Ci kontrolę nad marketingiem

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Google Analytics 4 dla właściciela firmy. Jak sprawdzić, czy Twój marketing faktycznie działa Dowiedz się więcej »

Jak rozliczać agencję marketingową? 4 wymiary efektywności, o których musisz pamiętać

 W tym artykule przeczytasz:

  • Dlaczego rozmowa o celach biznesowych jest ważniejsza niż rozmowa o narzędziach marketingowych
  • Czym różni się plan marketingowy od cennika usług
  • Jak poznać, czy agencja traktuje Cię jak partnera biznesowego, czy jak źródło przychodu
  • Na jakich metrykach skupić uwagę w raportach, żeby ocenić realny wpływ marketingu na biznes
  • Konkretne pytania, które warto zadać przed oceną współpracy z agencją

Jeśli czytasz ten artykuł, prawdopodobnie zastanawiasz się, czy Twoja współpraca z agencją marketingową ma sens. Możesz mieć wrażenie, że płacisz za coś, co nie przekłada się na wyniki. Albo że Twoje pieniądze znikają w otchłani postów, rolek i raportów pełnych liczb, których nie rozumiesz.

To uczucie frustracji jest całkowicie zrozumiałe. Marketing powinien wspierać rozwój Twojej firmy, a nie być czarną skrzynką pochłaniającą budżet bez wymiernych efektów.

Zanim jednak podejmiesz decyzję o rozstaniu z agencją, warto zatrzymać się na moment i zadać sobie kluczowe pytanie: czy na pewno wiesz, z czego powinieneś rozliczać swoją agencję?

Z mojego doświadczenia wynika, że problem często nie leży w braku wyników, ale w braku jasnych oczekiwań i zrozumienia, jak marketing powinien działać. Agencje marketingowe – szczególnie te nastawione na sprzedaż „pakietów postów” czy „kampanii rolek” – rzadko edukują swoich klientów. Często sprzedają produkt zamiast rozwiązania, co prowadzi do rozczarowania po obu stronach.

Moją misją jest zmienić ten schemat. Chcę, żebyś jako właściciel firmy rozumiał marketing na tyle, by móc ocenić czy współpraca z agencją ma sens, czy też płacisz za chaotyczne działania bez strategii.

W tym artykule pokażę Ci 4 wymiary efektywności agencji marketingowej. To konkretne obszary, które warto sprawdzić przed oceną współpracy. Nie chodzi o to, by znaleźć winnego. Chodzi o to, by zyskać narzędzia do świadomej oceny i podjęcia najlepszej decyzji dla Twojego biznesu.

Wymiar 1: Czy na starcie rozmawialiście o celach biznesowych, czy o narzędziach?

To pierwszy i najważniejszy wymiar. Sposób, w jaki rozpoczęła się Twoja współpraca z agencją, w dużej mierze determinuje jej efekty.

Zadaj sobie pytanie: jak wyglądało Wasze pierwsze spotkanie?

Jeśli agencja zaczęła od pytań w stylu:

  • Ile postów tygodniowo chcesz publikować?
  • Jakie social media obsługujemy?
  • Czy wolisz Instagram, czy LinkedIn?

…to prawdopodobnie wpadłeś w pułapkę marketingu narzędziowego.

Czym jest marketing narzędziowy?

To podejście, w którym agencja sprzedaje Ci konkretne usługi (posty, rolki, kampanie reklamowe) bez głębszego zrozumienia Twoich potrzeb biznesowych. To tak, jakby lekarz przepisał Ci lek, zanim w ogóle zapytał, na co cierpisz.

Marketing narzędziowy koncentruje się na aktywności, a nie na wynikach. Agencja dostarcza to, co obiecała w umowie (np. 12 postów miesięcznie), ale nikt nie pyta, czy te posty mają jakikolwiek związek z Twoimi celami.

Czym różni się podejście strategiczne?

Agencja, która traktuje marketing poważnie, zawsze zaczyna od pytań o Twój biznes:

  • Jaki jest Twój cel na najbliższe 6-12 miesięcy? (np. zwiększenie sprzedaży o 20%, wejście na nowy rynek, pozyskanie 50 nowych klientów)
  • Kto jest Twoim idealnym klientem?
  • Jaki problem rozwiązujesz dla swoich klientów?
  • Jakie masz dotychczasowe doświadczenia z marketingiem?
  • Jaki budżet możesz przeznaczyć na marketing i jakiego oczekujesz zwrotu?

Dopiero po zrozumieniu kontekstu biznesowego agencja powinna proponować narzędzia i kanały komunikacji, które pomogą osiągnąć Twoje cele.

Przykład z życia

Wyobraź sobie, że prowadzisz biuro podróży specjalizujące się w wyjazdach dla seniorów. Twój cel biznesowy to pozyskanie 30 nowych klientów w ciągu kwartału.

Scenariusz A (marketing narzędziowy): Agencja proponuje Ci pakiet 20 postów miesięcznie na Instagramie, bo Instagram jest teraz popularny. Problem? Twoja grupa docelowa (seniorzy 60+) rzadko korzysta z Instagrama. Efekt: zero zapytań ofertowych.

Scenariusz B (marketing strategiczny): Agencja pyta o Twoją grupę docelową, analizuje, gdzie Twoi klienci spędzają czas (np. Facebook, lokalne grupy, prasa lokalna) i proponuje kampanię reklamową na Facebooku + współpracę z lokalnymi mediami. Efekt: 35 nowych klientów w kwartale.

Różnica jest kluczowa.

Co zrobić teraz?

Jeśli Twoja współpraca z agencją zaczęła się od rozmowy o narzędziach, a nie o celach, to jest to poważna czerwona flaga. Nie oznacza to, że musisz natychmiast zrywać kontrakt, ale warto:

  1. Porozmawiać z agencją o celach biznesowych – poproś o spotkanie, na którym przedstawisz swoje cele i zapytasz, jak obecne działania mają je wspierać.
  2. Zweryfikować, czy istnieje plan – o tym w kolejnym wymiarze.

Pamiętaj: marketing nie jest celem samym w sobie. Marketing to narzędzie do osiągania celów biznesowych. Jeśli agencja tego nie rozumie, trudno będzie ją rozliczać z efektów.

Wymiar 2: Czy masz udokumentowaną strategię, czy cennik usług?

Drugi wymiar dotyczy tego, czy w ogóle macie wspólny plan działania.

Wielu właścicieli firm mylnie uważa, że podpisanie umowy z agencją i zaakceptowanie cennika to wystarczająca podstawa do współpracy. Niestety, to błąd.

Cennik mówi Ci, ile zapłacisz. Plan marketingowy mówi Ci, co za te pieniądze osiągniesz.

Czym jest plan marketingowy?

Plan marketingowy to dokument, który powinien zawierać:

  • Cele biznesowe i marketingowe – co chcemy osiągnąć i w jakim czasie?
  • Analiza grupy docelowej – kto jest Twoim klientem? Jakie ma potrzeby, problemy, bariery zakupowe?
  • Propozycja wartości – dlaczego klient ma wybrać Twoją firmę, a nie konkurencję?
  • Kanały komunikacji – gdzie dotrzemy do klienta? (social media, Google Ads, email marketing, content marketing itp.)
  • Kluczowe komunikaty – co będziemy mówić i w jaki sposób?
  • Harmonogram działań – co robimy, kiedy i dlaczego?
  • Budżet i alokacja zasobów – ile wydajemy na poszczególne kanały?
  • Metryki sukcesu – jak zmierzymy, czy plan działa?

Jeśli nie masz takiego dokumentu, to nie masz podstawy do rozliczenia agencji. Dlaczego?

Bo nie wiesz, co było założeniem, a co odchyleniem od planu.

Przykład

Załóżmy, że prowadzisz lokalną firmę cateringową. Agencja publikuje dla Ciebie 3 posty tygodniowo na Facebooku. Po 3 miesiącach nie masz nowych klientów.

Scenariusz bez planu: Mówisz: Marketing nie działa, płacę za posty, a nie ma efektów 

Agencja odpowiada: Realizujemy umowę, dostarczamy posty zgodnie z cennikiem 

Patowa sytuacja. Kto ma rację? Trudno powiedzieć.

Scenariusz z planem: Plan zakładał: dotarcie do firm organizujących eventy korporacyjne, komunikat oparty na wygodzie i profesjonalizmie, kampania reklamowa na Facebooku targetująca asystentów zarządów w promieniu 30 km od Twojego miasta.

Po 3 miesiącach widzisz, że:

  • Posty są publikowane, ale nie są sponsorowane (brak kampanii reklamowej).
  • Komunikat w postach to przepisy kulinarne, a nie korzyści dla firm.
  • Nie ma żadnego targetowania na odpowiednią grupę.

Teraz możesz konkretnie rozliczyć agencję: Plan zakładał X, a realizujecie Y. Dlaczego?

Czerwona flaga

Jeśli agencja mówi: Plan? My działamy elastycznie, reagujemy na bieżąco, to w praktyce oznacza to brak strategii. Marketing bez planu to loteria. Możesz trafić, ale prawdopodobieństwo jest niskie.

Co zrobić teraz?

  1. Zapytaj agencję o strategię – poproś o dokument strategii marketingowej. Jeśli go nie ma, poproś o jego stworzenie.
  2. Sprawdź, czy rozumiesz plan – jeśli dostaniesz dokument pełen żargonu i niezrozumiałych wykresów, to nie jest dobry plan. Strategia powinna być napisana tak, byś Ty (właściciel firmy bez marketingowego wykształcenia) rozumiał jej logikę.
  3. Ustal punkt wyjścia – jeśli plan nie istnieje, zaproponuj jego stworzenie. Bez tego nie ma sensu oceniać efektów współpracy.

Pamiętaj: agencja, która nie dostarcza strategii, de facto nie bierze odpowiedzialności za wyniki. Sprzedaje Ci aktywność, nie efekty.

Wymiar 3: Czy rozumiesz, dlaczego robicie to, co robicie?

Trzeci wymiar dotyczy jakości komunikacji i relacji z agencją.

Możesz mieć najlepszy plan na świecie, ale jeśli agencja nie tłumaczy Ci, dlaczego realizuje poszczególne działania, to w praktyce działacie w próżni. Ty płacisz faktury, a agencja wykonuje zadania – ale nie ma między wami partnerstwa.

Dlaczego to ważne?

Marketing to nie magia. Każde działanie ma swoją logikę, opartą na wiedzy o klientach, psychologii konsumenckiej i danych rynkowych.

Jeśli agencja traktuje Cię jak „bankomat do opłacania faktur” i nie edukuje Cię w trakcie współpracy, to pokazuje, że:

  1. Nie traktuje Cię jak partnera biznesowego.
  2. Nie chce, byś rozumiał, co robi (bo wtedy mógłbyś zacząć zadawać niewygodne pytania).

Przykłady sytuacji, które powinny wywołać alarm

Sytuacja 1: Brak wyjaśnienia decyzji 

Pytasz: Dlaczego publikujemy posty w środy o 18:00? 

Agencja odpowiada: Bo tak najlepiej

Lepiej: Analizowaliśmy Twoje statystyki. Twoja grupa docelowa (rodzice z małymi dziećmi) jest najbardziej aktywna w mediach społecznościowych wieczorem, po 18:00, gdy dzieci kładą się spać. Środa to dzień, kiedy poziom zaangażowania jest najwyższy, więc maksymalizujemy zasięg.

Sytuacja 2: Raport bez kontekstu 

Dostajesz raport: Zasięg w tym miesiącu: 12 000. 

Pytasz: Czy to dobrze? 

Agencja: Tak, to więcej niż w zeszłym miesiącu.

Lepiej: Zasięg wzrósł o 20% w stosunku do poprzedniego miesiąca. To efekt kampanii reklamowej, którą uruchomiliśmy 15. dnia miesiąca. Teraz zbieramy dane o konwersjach – w ciągu 2 tygodni zobaczymy, ile z tych osób przeszło na stronę i złożyło zapytanie ofertowe.

Rola agencji to nie tylko wykonawstwo

Dobra agencja nie tylko realizuje działania, ale również:

  • Edukuje – wyjaśnia, dlaczego dane działanie ma sens.
  • Konsultuje – proponuje rozwiązania, ale także pyta o Twoją opinię i dostosowuje się do specyfiki Twojego biznesu.
  • Raportuje w języku biznesu – tłumaczy dane w kontekście Twoich celów, a nie operuje żargonem branżowym.

Co zrobić teraz?

  1. Testuj komunikację – zadaj agencji kilka pytań o realizowane działania. Sprawdź, czy odpowiedzi są jasne, konkretne i zrozumiałe dla Ciebie.
  2. Poproś o regularne spotkania edukacyjne – np. raz w miesiącu 30-minutowe omówienie, co działo się w marketingu i dlaczego.
  3. Zwróć uwagę na ton – jeśli agencja traktuje Twoje pytania jako irytujące lub zbędne, to sygnał, że nie jesteś traktowany jak partner.

Pamiętaj: to Ty jesteś właścicielem firmy i to Ty ponosisz ryzyko biznesowe. Masz pełne prawo rozumieć, na co wydajesz pieniądze. Agencja, która nie chce tego wyjaśniać, nie zasługuje na Twoje zaufanie.

Wymiar 4: Czy agencja raportuje wyniki, czy aktywność?

Czwarty, kluczowy wymiar to różnica między metrykami aktywności a metrykami wynikow.

To tutaj najczęściej kryje się problem w ocenie współpracy z agencją.

Czym są metryki aktywności?

Metryki aktywności (nazywane też vanity metrics) to liczby, które wyglądają imponująco, ale niewiele mówią o efektach biznesowych.

Przykłady:

  • Liczba opublikowanych postów (np. zrobiliśmy 15 postów w tym miesiącu!)
  • Zasięg postów (np. dotarliśmy do 10 000 osób!)
  • Liczba polubień/komentarzy/zapisów
  • Wzrost liczby obserwujących

Te metryki pokazują, że coś się dzieje, ale nie odpowiadają na pytanie: czy to coś przekłada się na Twój biznes?

Czym są metryki wyników?

Metryki wyników (performance metrics) to liczby, które bezpośrednio łączą się z Twoimi celami biznesowymi.

Przykłady:

  • Liczba wygenerowanych leadów (zapytań ofertowych, formularzy kontaktowych)
  • Liczba nowych klientów pozyskanych dzięki marketingowi
  • Koszt pozyskania klienta (CAC – Customer Acquisition Cost)
  • Zwrot z inwestycji w marketing (ROI – Return on Investment)
  • Konwersja – ile osób z tych, które zobaczyły reklamę, faktycznie kupiło produkt/usługę?

Te metryki pokazują realne efekty biznesowe.

Przykład z życia

Załóżmy, że prowadzisz salon kosmetyczny. Twój cel: zwiększenie liczby klientów o 20 rocznie.

Raport oparty na aktywności: 

W tym kwartale:

  • Opublikowaliśmy 40 postów
  • Osiągnęliśmy zasięg 25 000 osób
  • Liczba obserwujących wzrosła o 300
  • Mieliśmy 500 polubień

Brzmi dobrze, prawda?

Ale teraz pytanie: ile z tych 25 000 osób umówiło się na wizytę?

Raport oparty na wynikach: 

W tym kwartale:

  • Wygenerowaliśmy 45 zapytań o rezerwację terminu przez Facebook
  • 32 osoby umówiły się na wizytę
  • Pozyskaliśmy 28 nowych klientów
  • Koszt pozyskania jednego klienta: 85 zł
  • Średnia wartość pierwszej wizyty: 180 zł
  • ROI: 211%

Widzisz różnicę?

Drugi raport mówi Ci konkretnie, co marketing dał Twojemu biznesowi. Pierwszy raport tylko pokazuje, że agencja była zajęta.

Dlaczego agencje raportują aktywność, a nie wyniki?

Powodów jest kilka:

  1. Łatwiej – metryki aktywności są dostępne od ręki w narzędziach (Facebook Insights, Instagram Analytics).
  2. Bezpieczniej – jeśli raportują tylko zasięg i polubienia, trudno ich rozliczyć z braku wyników biznesowych.
  3. Brak kompetencji – wiele agencji nie wie, jak mierzyć wyniki biznesowe, bo nigdy nie zostało tego nauczone. Skupiają się na „dostarczaniu postów”, a nie na strategii.

Jak to zmienić?

  1. Poproś o raport wynikowy – jasno komunikuj, że interesują Cię leady, klienci, sprzedaż – nie zasięgi.
  2. Ustal KPI (Key Performance Indicators) na początku współpracy – np. Chcemy generować minimum 20 zapytań ofertowych miesięcznie albo Oczekujemy 10 nowych klientów w kwartale.
  3. Sprawdź, czy agencja ma narzędzia do śledzenia konwersji – np. Google Analytics, piksele Facebooka, systemy CRM zintegrowane z kampaniami.
  4. Pytaj o ROI – ile wydałeś na marketing vs ile zarobiłeś dzięki niemu?

Ważna uwaga

Są sytuacje, w których budowanie świadomości marki (brand awareness) jest ważniejsze niż natychmiastowe konwersje. Na przykład, jeśli dopiero wchodzisz na rynek, pierwszym celem może być zaistnienie w świadomości klientów, a nie sprzedaż.

Ale nawet wtedy powinieneś mieć jasno określone metryki, np. chcemy, by 500 osób z naszej grupy docelowej rozpoznawało naszą markę za 6 miesięcy. To nadal jest mierzalny cel, nie tylko róbmy posty i zobaczymy, co się stanie.

Co zrobić teraz?

  1. Przejrzyj ostatnie raporty – co w nich jest? Aktywność czy wyniki?
  2. Porozmawiaj z agencją – zapytaj, jak mierzą wpływ swoich działań na Twój biznes.
  3. Ustal nowe zasady raportowania – jeśli dotychczas dostawałeś raporty pełne zasięgów, poproś o zmianę formatu.

Pamiętaj: płacisz za wyniki, nie za bycie zajętym.

Podsumowanie: Zanim podejmiesz decyzję

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu myślisz: Rzeczywiście, nie mam podstaw do oceny mojej agencji – to dobrze. To pierwszy krok do poprawy sytuacji.

Nie oznacza to, że musisz natychmiast zrywać współpracę. Oznacza to, że warto:

  1. Porozmawiać z agencją – przedstaw swoje wątpliwości, odwołując się do 4 wymiarów efektywności.
  2. Dać szansę na poprawę – jeśli agencja jest otwarta na dialog i gotowa wprowadzić zmiany (np. stworzyć plan, zmienić raportowanie), to może być to początek lepszej współpracy.
  3. Ustawić jasne oczekiwania – określ cele, metryki, sposób komunikacji.

Jeśli jednak agencja:

  • Nie chce rozmawiać o celach biznesowych
  • Odmawia stworzenia strategii
  • Traktuje Twoje pytania jako problem
  • Raportuje wyłącznie aktywność i nie widzi problemu

…to prawdopodobnie nigdy nie stanie się Twoim partnerem biznesowym. I wtedy być może nadszedł czas na zmianę.

Co dalej?

Marketing to jedno z najważniejszych narzędzi rozwoju Twojego biznesu. W dzisiejszych czasach, gdy „zimne telefony z książki telefonicznej” to już przeszłość, Twoja obecność w świadomości klientów jest kluczowa.

Ale marketing musi być zaplanowany, a nie chaotyczny.

Dlatego zapraszam Cię do dalszej lektury i edukacji. Jeśli chcesz regularnie otrzymywać praktyczne treści o marketingu napisane językiem biznesu, zapisz się do mojego newslettera „Marketing zaplanowany”.

📩 Zapisz się tutaj: www.marcinosiak.pl/newsletter

Co tydzień dzielę się wiedzą, która pomoże Ci lepiej rozumieć marketing, świadomie współpracować z agencjami i podejmować decyzje wspierające rozwój Twojej firmy.

Bo marketing to nie czarna skrzynka. To proces, który można zrozumieć, zaplanować i rozliczyć.ą 

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Jak rozliczać agencję marketingową? 4 wymiary efektywności, o których musisz pamiętać Dowiedz się więcej »

Budżet marketingowy – koszt czy inwestycja? Jak przestać postrzegać marketing jako zbędny wydatek

 W tym artykule przeczytasz o:

  • Dlaczego 75% polskich firm podejmuje decyzje marketingowe bez planu – i jakie są tego konsekwencje dla wyników biznesowych
  • Jak zmienić myślenie o budżecie marketingowym – różnica między kosztem a inwestycją
  • Trzy fundamenty skutecznego marketingu – czego naprawdę potrzebujesz, żeby działania przynosiły zwrot
  • Ile wydać na marketing – globalny benchmark i jak go wykorzystać w kontekście Twojej firmy
  • Jak planować budżet marketingowy krok po kroku – proces oparty na celach biznesowych, nie narzędziach
  • Dlaczego samo tworzenie treści to za mało – i ile naprawdę kosztuje dotarcie do właściwych odbiorców
  •  

Według ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez IMAS International na zlecenie Kaczmarski Group, tylko 24% przedsiębiorstw z sektora MŚP w Polsce ma zaplanowany budżet marketingowy na cały rok. Co czwarta firma przyznaje, że w ogóle nie planuje budżetu, a decyzje finansowe podejmuje na bieżąco, z dnia na dzień.

Problem pojawia się właśnie w momencie, gdy mówimy o marketingu. Bez planu finansowego każdy wydatek na reklamę, treści czy kampanie pozostaje nieprzewidywalny. Bez pewności, że się zwróci. Bez kontroli nad tym, co działa, a co nie. I wtedy marketing przestaje być inwestycją, a zaczyna przypominać koszt, który najchętniej byśmy zminimalizowali.

To nie jest wina braku zasobów czy złej woli. To wynik braku metodologii i wsparcia, które pozwoliłoby podejmować świadome decyzje. Jeśli rozpoznajesz ten schemat w swojej firmie, dobrze trafiłeś. Oto droga do zmiany.

Dlaczego firmy unikają planowania budżetu marketingowego?

Nie chodzi o brak pieniędzy. Chodzi o brak pewności. O brak zrozumienia mechanizmów, które sprawiają, że budżet marketingowy przestaje być wydatkiem, a zaczyna generować realny zwrot. W mojej praktyce jako strateg marketingowy dla MŚP widzę trzy powtarzające się powody, dla których przedsiębiorcy odkładają planowanie budżetu marketingowego na później.

Pierwszy to lęk przed marnowaniem zasobów. Bez planu trudno przewidzieć rezultaty, a bez mierzalnych efektów rośnie poczucie, że wydajemy na coś, czego nie widać. To zrozumiała ostrożność, ale prowadzi do błędnego koła. Brak planu oznacza brak kontroli. Brak kontroli oznacza brak pewności. A brak pewności prowadzi do paraliżu decyzyjnego.

Drugi powód to presja wyniku tu i teraz. Marketing potrzebuje czasu. Nie nieskończoności, ale realistycznego horyzontu na testy, optymalizację i skalowanie działań. Algorytmy reklamowe uczą się, odbiorcy poznają markę, a kampanie wymagają iteracji. Gdy oczekujemy efektu w pierwszy tydzień, każda inwestycja wygląda jak strata.

Trzeci to mylenie aktywności z efektywnością. Wiele firm traktuje publikowanie postów na Facebooku czy prowadzenie profilu na Instagramie jako strategię marketingową. Tymczasem to tylko narzędzia. Bez jasnego celu biznesowego, bez określenia grupy docelowej i bez budżetu na promocję takie działania rzadko przynoszą wymierny efekt.

Weźmy na przykład biuro rachunkowe, które przez rok konsekwentnie publikuje wartościowe treści na swoim blogu i w mediach społecznościowych. Właściciel poświęca czas, tworzy merytorykę, ale nie inwestuje w dystrybucję tych treści. Efekt? Zasięgi organiczne spadają, zaangażowanie jest znikome, frustracja rośnie. I wtedy pada wniosek: marketing nie działa. Ale problem nie leży w marketingu. Leży w braku planu i budżetu, który sprawił, że wartościowa treść nigdy nie dotarła do właściwych oczu.

Koszt versus inwestycja – jak zmienić perspektywę?

Różnica między kosztem a inwestycją nie leży w kategorii księgowej. Leży w podejściu do planowania i pomiaru. Koszt to wydatek bez jasnego celu i metody pomiaru. Inwestycja to zaplanowane działanie z określonym celem biznesowym i metrykami sukcesu, które pozwalają ocenić, czy to działanie się zwraca.

Według obszernej analizy rynkowej przeprowadzonej przez Gartner, w 2024 roku średni budżet marketingowy w firmach stanowił 7,7% całkowitego przychodu. To globalny benchmark, który może służyć jako punkt odniesienia, choć nie jako sztywna norma. Nie chodzi o to, żeby każda firma wydawała dokładnie tyle. Chodzi o to, żeby mieć świadomość, ile jest w stanie przeznaczyć na marketing w relacji do swoich celów i możliwości.

Kluczowa myśl brzmi następująco: nie chodzi o to, ile wydajesz, ale czy wiesz, po co wydajesz i jak to mierzysz.

Wyobraź sobie dwie firmy z tej samej branży. Pierwsza wydaje pięć tysięcy złotych miesięcznie na marketing, ale decyzje podejmuje spontanicznie. Dziś kampania w Google Ads, za tydzień współpraca z influencerem, za miesiąc nowy projekt graficzny. Brak spójności, brak ciągłości, brak pomiarów. Druga firma wydaje trzy tysiące złotych miesięcznie, ale zgodnie z planem. Wie, na które kanały alokuje budżet, jakie ma KPI, co testuje i jak optymalizuje. Która firma osiągnie lepsze wyniki? Odpowiedź jest oczywista. Nie wygrywa ten, kto wydaje więcej. Wygrywa ten, kto działa strategicznie.

Fundamenty marketingu jako inwestycji: co trzeba „włożyć”, żeby „wyjąć”?

Skuteczny budżet marketingowy opiera się na trzech filarach. Można mieć dwa z nich, ale bez trzeciego efekty będą daleko od optymalnych. Te trzy elementy to: czas, pieniądze i strategia.

Zacznijmy od czasu. Marketing nie jest loterią. To proces, który potrzebuje czasu na testy hipotez, optymalizację działań i skalowanie tego, co działa. Kampania reklamowa rzadko daje wyniki w pierwszym tygodniu. Algorytmy uczą się, kto jest najbardziej skłonny do konwersji. Odbiorcy poznają markę, budują zaufanie, przechodzą przez kolejne etapy ścieżki zakupowej. To naturalna dynamika, szczególnie w sprzedaży B2B, gdzie cykl decyzyjny może trwać tygodnie lub miesiące.

To nie oznacza czekania w nieskończoność. Oznacza realistyczne oczekiwania i konsekwencję w działaniu. Kiedy zaczynam współpracę z nowym klientem, jedno z pierwszych pytań zawsze brzmi: jaki jest Twój cel biznesowy? Nie: czy masz Facebooka, nie: ile razy w tygodniu publikujesz. Jaki jest cel. Bo dopiero wtedy możemy określić, ile czasu potrzebujemy na jego realizację i jakie kamienie milowe powinniśmy osiągnąć po drodze.

Drugi zasób to pieniądze. I tu często pojawia się mit, że social media są za darmo. Prawda jest taka: tworzenie treści to dopiero pół sukcesu. Druga połowa to sprawienie, żeby odpowiednie osoby je zobaczyły. Algorytmy platform społecznościowych systematycznie ograniczają zasięgi organiczne. Według raportów firm takich jak Hootsuite czy Sprout Social, średni zasięg organiczny posta na Facebooku to około pięciu do sześciu procent obserwujących. To oznacza, że jeśli masz tysiąc fanów na stronie, Twój post zobaczy pięćdziesiąt do sześćdziesięciu osób. Bez płatnej promocji.

Nawet jeśli publikujesz wartościowy artykuł na blogu, nikt go nie zobaczy, jeśli nie masz budżetu na dystrybucję. To może być kampania w Google Ads, promowanie posta na LinkedIn, newsletter do bazy kontaktów czy remarketing do osób, które już odwiedziły Twoją stronę.

Bez budżetu operacyjnego na promocję najlepsza treść pozostaje niewidoczna.

Trzeci zasób, i najważniejszy, to strategia. To element, który łączy powyższe. Nawet duży budżet i dużo czasu nie pomogą, jeśli działania są chaotyczne. Strategia to odpowiedź na pytanie: co chcę osiągnąć, kto jest moim klientem, gdzie go znajdę i jak zmierzę sukces?

W mojej metodologii, którą nazywam marketingiem zaplanowanym, punkt wyjścia to zawsze cel biznesowy. Nie narzędzie, nie kanał, nie moda. Cel. Weźmy konkretny przykład. Firma chce zwiększyć sprzedaż o dwadzieścia procent w drugim kwartale. To jest cel. Dopiero wtedy zadajemy kolejne pytania. Skąd mają przyjść ci nowi klienci? Jakie mają potrzeby? Gdzie ich szukać? Jakie komunikaty będą dla nich najbardziej przekonujące? Jaki budżet jest potrzebny, żeby do nich dotrzeć? I jak zmierzymy, czy działania przynoszą efekt?

To jest podejście strategiczne. Odwrotna sytuacja, którą widzę zbyt często, wygląda tak: chcę być na TikToku, bo konkurencja tam jest. To nie jest strategia. To impuls. I prowadzi do wydawania pieniędzy bez realnych rezultatów.

Jak planować budżet marketingowy, który jest inwestycją?

Skuteczny budżet marketingowy to nie magiczna liczba wyciągnięta z powietrza. To proces oparty na celach i danych. Nie musisz być ekspertem od marketingu, żeby zrozumieć jego logikę. Ale proces wymaga metodycznego podejścia i analitycznego myślenia.

Zaczynasz od celu biznesowego. Nie od narzędzia. Jeśli Twoim celem jest pozyskanie piętnastu nowych klientów B2B w trzecim kwartale, to jest punkt wyjścia. Nie: chcę prowadzić Instagram. To za mało konkretne i nie mówi nic o tym, co chcesz osiągnąć.

Następnie określasz wskaźniki sukcesu. To jest moment, w którym definiujesz, co będzie oznaczało, że Twoje działania działają. Ile leadów musisz wygenerować, żeby pozyskać piętnastu klientów? Jaka jest Twoja konwersja z leada do klienta? Jeśli wynosi ona dziesięć procent, to znaczy, że potrzebujesz stu pięćdziesięciu leadów. To jest Twój KPI. Teraz wiesz, co mierzysz i do czego dążysz.

Kolejny krok to identyfikacja kanałów i taktyk. Gdzie są Twoi potencjalni klienci? Czy to jest LinkedIn, Google, branżowe portale, newsletter, a może eventy? Jakie działania są najbardziej efektywne w Twojej branży? Nie chodzi o to, żeby być wszędzie. Chodzi o to, żeby być tam, gdzie są Twoi odbiorcy.

Potem przychodzi moment oszacowania realnego budżetu. Ile kosztuje dotarcie do właściwej grupy? Jeśli planujesz kampanię w Google Ads, jaki jest średni koszt kliknięcia w Twojej branży? Ile kliknięć potrzebujesz, żeby wygenerować jednego leada? Ile leadów potrzebujesz na jednego klienta? Mnożysz te liczby i wychodzi Ci budżet. Oczywiście to uproszczenie, ale pokazuje logikę procesu.

I na koniec: monitorowanie i korygowanie. Marketing to proces iteracyjny, który wymaga regularnych przeglądów wyników. Analizujesz, co działa, co można poprawić, i dostosowujesz działania. Może okazać się, że LinkedIn przynosi lepsze leady niż Google. Albo że Twoja konwersja jest lepsza, niż zakładałeś, i możesz skalować kampanię szybciej. Albo odwrotnie. Bez monitorowania nie dowiesz się, co wymaga zmiany.

Ważne zastrzeżenie: ten proces wymaga doświadczenia i analitycznego podejścia. Jeśli nigdy tego nie robiłeś, warto skonsultować się z kimś, kto zna mechanizmy i potrafi przetłumaczyć cele biznesowe na mierzalne działania marketingowe.

Co to oznacza dla Twojej firmy?

Jeśli do tej pory marketing był dla Ciebie kosztem, to nie dlatego, że marketing nie działa. To dlatego, że brakowało planu. Brakowało metodologii, która pozwoliłaby Ci wiedzieć, na co wydajesz, dlaczego wydajesz i co z tego wynika.

Budżet marketingowy staje się inwestycją w momencie, gdy wiesz, po co wydajesz pieniądze, jak mierzysz rezultaty i co optymalizujesz. To nie wymaga ogromnych budżetów. Wymaga przemyślanego podejścia, realistycznych oczekiwań i konsekwencji w działaniu.

Wróćmy do danych z początku tego artykułu. Siedemdziesiąt pięć procent firm w Polsce działa bez planu, podejmując decyzje marketingowe z dnia na dzień. Ale Ty już możesz być w tych dwudziestu pięciu procentach, które mają kontrolę. Które wiedzą, dokąd zmierzają i jakie kroki prowadzą je do celu.

To nie jest kwestia szczęścia. To kwestia metody.


Chcesz przestać wydawać na marketing bez planu i zacząć inwestować strategicznie?

Jeśli Twoja firma potrzebuje planu marketingowego opartego na realnych celach biznesowych, a nie na przypadkowych działaniach, zapraszam do rozmowy. Specjalizuję się w tworzeniu strategii dla małych i średnich przedsiębiorstw, które chcą wiedzieć, na co wydają pieniądze i jakie przynosi to rezultaty.

Nie obiecuję cudów. Obiecuję proces, kontrolę i mierzalne efekty.

Skontaktuj się ze mną:

E-mail: poczta@marcinosiak.pl

Telefon: +48 696 635 985

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Budżet marketingowy – koszt czy inwestycja? Jak przestać postrzegać marketing jako zbędny wydatek Dowiedz się więcej »

Nie jestem tylko marketingowcem. Jak doświadczenie z mediów i sprzedaży pomaga mi skuteczniej prowadzić marketing dla klientów

 W tym artykule przeczytasz o:

  • Jak sprzedaż nauczyła mnie myśleć o budżetach i ROI zamiast o „zasięgach”
  • Dlaczego umiejętnie zadawane pytania odkrywają prawdziwe potrzeby klientów
  • Czemu relacje są fundamentem marketingu
  • Jak kompetencje sprzedażowe zamieniają strategię w realne wyniki
  • Co łączy te wszystkie doświadczenia w metodologię „marketing zaplanowany”

Najlepsi marketerzy to ci, którzy przeszli inne ścieżki zawodowe.

To stwierdzenie może brzmieć prowokacyjnie, ale opiera się na prostocie obserwacji: marketing nie działa w próżni. Działa w świecie, w którym liczy się sprzedaż, rozumienie mediów, budowanie relacji i umiejętność tłumaczenia strategii na język, który przemawia do ludzi.

Przez lata pracy w różnych branżach zebrałem doświadczenia, które dziś składają się na moje podejście do marketingu. Nie były to przypadkowe przystanki – każdy etap nauczył mnie czegoś, co dziś bezpośrednio przekłada się na efektywność działań, jakie prowadzę dla moich klientów.

Sprzedaż powierzchni reklamowych: jak nauczyłem się rozumieć budżety i ROI

Zanim zacząłem projektować strategie marketingowe, sprzedawałem powierzchnie reklamowe w mediach. To doświadczenie było brutalne w swojej prostocie: albo klient widzi wartość, albo nie kupuje.

Nauczyłem się wtedy trzech fundamentalnych rzeczy:

Po pierwsze: Każdy przedsiębiorca, który wydaje pieniądze na reklamę, myśli kategoriami zwrotu z inwestycji. Może nie nazwie tego ROI, ale zawsze pyta: Co z tego będę miał? Ta perspektywa towarzyszyła mi od początku rozmowy – nie sprzedawałem 30 spotów w radiu, tygodniowej kampanii bannerowej czy artykułu sponsorowanego, tylko konkretny wynik biznesowy.

Po drugie: Budżet marketingowy to nie abstrakcja. To realne pieniądze, które właściciel firmy mógłby przeznaczyć na rozwój produktu, zatrudnienie pracownika albo nową maszynę. Obserwuję, że znaczna część małych i średnich przedsiębiorstw nie ma ustalonego budżetu marketingowego, a decyzje o wydatkach podejmowane są ad hoc, pod wpływem impulsu lub presji sprzedawcy. Zrozumienie tej wagi sprawia, że dziś nie proponuję klientom działań „bo tak się robi” – proponuję tylko to, co ma realną szansę przynieść efekt.

Po trzecie: Język korzyści działa lepiej niż język funkcji. Klient nie kupuje „kampanii na Facebooku” – kupuje więcej zapytań ofertowych, większy ruch w salonie, lepszą rozpoznawalność marki w regionie. To rozróżnienie wydaje się oczywiste, ale zaskakująco wielu marketerów zapomina o nim w codziennej pracy.

Dziś, gdy tworzę plan marketingowy, zawsze zaczynam od pytania: Jaki konkretny cel biznesowy chcemy osiągnąć? Nie: „czy prowadzić Facebooka?”, ale: „co ma się zmienić w Twojej firmie za trzy miesiące?”

Dziennikarstwo i redakcja: skąd wiem, co przyciąga uwagę

Praca jako dziennikarz, później redaktor i wydawca, nauczyła mnie jednej z najważniejszych umiejętności w marketingu: rozumienia, co sprawia, że ludzie zatrzymują się i czytają.

W redakcji liczy się każde słowo tytułu. Liczy się lead, który albo wciąga czytelnika, albo go traci. Liczy się struktura tekstu, która prowadzi od problemu do rozwiązania w sposób naturalny i zrozumiały.

Ale to nie tylko kwestia techniki pisarskiej. Bycie dziennikarzem nauczyło mnie czegoś głębszego: umiejętności zadawania właściwych pytań.

Dobry wywiad nie polega na zadaniu listy przygotowanych pytań. Polega na głębokim słuchaniu i wyciąganiu tego, co naprawdę ważne. Tej samej metody używam dziś w rozmowach z klientami. Nie zadaję pytań w stylu: Jaka jest Twoja grupa docelowa? Pytam: Opowiedz mi o ostatnim kliencie, który kupił Twój produkt. Kim był? Co go do Ciebie przywiodło?

Różnica jest fundamentalna. Pierwsze pytanie generuje ogólnikową odpowiedź (Kobiety 25-45, mieszkanki miast). Drugie otwiera prawdziwą rozmowę o biznesie klienta, o jego mocnych stronach, o rzeczywistych problemach jego odbiorców. Często w tej rozmowie wypływają informacje, które stają się fundamentem całej strategii komunikacji.

Przykład z mojej praktyki: klient prowadzący warsztat samochodowy odpowiedział, że jego ostatni klient to pan w średnim wieku, który przywiózł auto po tym, jak inny warsztat „coś zepsuł zamiast naprawić”. Ten pojedynczy przypadek ujawnił kluczową wartość, która stała się podstawą komunikacji: rzetelność i naprawianie błędów innych. Tego typu insight nie wynika z pytania o „grupę docelową”.

Poza tym dziennikarstwo wykształciło we mnie wrażliwość na storytelling. Każda marka ma swoją historię – nawet jeśli to lokalne biuro rachunkowe czy warsztat samochodowy. Moja rola polega na wydobyciu tej historii i opowiedzeniu jej w sposób, który buduje zaufanie.

Social media i PR: relacje są fundamentem, nie dodatkiem

Jako szef działu social media, a później szef PR w innej firmie, nauczyłem się czegoś, co wielu marketerów traktuje po macoszemu: marketing to przede wszystkim relacje.

Algorytmy się zmieniają. Narzędzia przychodzą i odchodzą. Ale fundamentalna prawda pozostaje niezmienna: ludzie kupują od ludzi, którym ufają.

W pracy w social mediach szybko zrozumiałem, że budowanie obecności marki to proces długofalowy. To nie jest jednorazowa kampania, która „wystrzeli” i rozwiąże wszystkie problemy. To konsekwentne dostarczanie wartości, budowanie społeczności, pokazywanie ekspertyzy i autentyczności.

Jak czytam w rozmaitych raportach, widzę, że Polacy spędzają średnio blisko 2 godziny dziennie w mediach społecznościowych. To ogromna szansa na budowanie relacji – pod warunkiem, że robimy to świadomie i strategicznie, a nie publikujemy posty „bo trzeba coś wrzucić”.

Praca w PR pokazała mi z kolei, jak ważne jest patrzenie na markę z zewnątrz – oczami mediów, partnerów biznesowych, potencjalnych klientów. Nie wystarczy wiedzieć, kim jesteś jako firma. Trzeba wiedzieć, jak jesteś postrzegany i świadomie kształtować ten wizerunek.

Te doświadczenia bezpośrednio przekładają się na moją pracę dziś. Gdy buduję strategię marketingową dla klienta, nie myślę kategoriami „postów na Facebooku” czy „artykułów na blogu”. Myślę kategoriami budowania relacji z odbiorcami w każdym punkcie styku z marką.

Każdy kanał komunikacji ma swoją rolę w tym procesie. LinkedIn buduje autorytet i ekspertyzę. Instagram pokazuje ludzką twarz marki. Newsletter pozwala pogłębić relację z osobami najbardziej zaangażowanymi. Strona internetowa zamyka proces decyzyjny.

Ale wszystko to działa tylko wtedy, gdy jest częścią spójnego planu, w którym każdy element wzajemnie się wspiera.

Najważniejsza lekcja: marketing bez kompetencji sprzedażowych to teoria bez egzekucji

Przejdźmy do sedna.

Można stworzyć genialną strategię. Można zaprojektować piękną stronę internetową. Można publikować wartościowe treści na blogu i mediach społecznościowych. Ale jeśli nie ma na końcu tego procesu sprzedaży, to cały wysiłek jest jałowy.

To niby oczywiste, ale w praktyce wielu właścicieli firm traktuje marketing i sprzedaż jako dwa oddzielne światy. Marketing „buduje świadomość”, a sprzedaż „zamyka transakcje”. W teorii to prawda. W praktyce to sztuczny podział, który szkodzi biznesowi.

Dobre działania marketingowe zawsze mają jeden cel: ułatwić sprzedaż. Przygotować grunt, zbudować zaufanie, usunąć obiekcje, sprawić, że proces zakupowy będzie bardziej płynny. To podejście nawiązuje do koncepcji „customer journey”, w której marketing i sprzedaż to kolejne etapy tej samej ścieżki klienta, a nie oddzielne byty.

Doświadczenie w sprzedaży nauczyło mnie, jak prowadzić rozmowę handlową. Jak słuchać potrzeb klienta. Jak budować ofertę wokół jego celów, a nie wokół swoich usług. Jak radzić sobie z obiekcjami. Dziś wykorzystuję te umiejętności na dwóch poziomach.

Pierwszy poziom: W pracy z właścicielami firm pomagam im zrozumieć, że marketing to narzędzie wspierające sprzedaż, a nie cel sam w sobie. Często słyszę: Chcemy być aktywni w social mediach. To nie jest cel. Cel brzmi: Chcemy generować 10 zapytań ofertowych miesięcznie. Dopiero wtedy możemy rozmawiać o tym, jak social media mogą do tego się przyczynić.

Drugi poziom: Pomagam klientom rozwijać kompetencje sprzedażowe w ich zespołach. Bo najlepsza kampania reklamowa nie ma sensu, jeśli osoba odbierająca telefon nie potrafi przeprowadzić rozmowy sprzedażowej. Najlepszy landing page nie zadziała, jeśli formularz trafia do kogoś, kto odpowiada na zapytanie po trzech dniach lub nie potrafi zamknąć transakcji.

Marketing i sprzedaż to nie dwa oddzielne działy. To dwa etapy jednego procesu, który powinien być płynny i spójny.

Co to wszystko oznacza w praktyce: „marketing zaplanowany”

Wszystkie te doświadczenia – ze sprzedaży, mediów, PR – układają się w jedno spójne podejście, które nazywam marketing zaplanowany.

To nie jest żadna rewolucyjna metodologia. To po prostu konsekwentne stosowanie zasad, które wynikają z mojej drogi zawodowej:

Zaczynamy od celów biznesowych, nie od narzędzi. Nie sprzedaję prowadzenia Facebooka. Tworzę plan, który ma generować konkretne rezultaty: więcej klientów, wyższe przychody, lepszą rozpoznawalność w branży. Firmy z udokumentowaną strategią marketingową są znacząco bardziej skłonne do raportowania sukcesu swoich działań niż te, które działają ad hoc.

Patrzymy na marketing jako na proces, nie kampanię. Sukces w marketingu to suma małych, konsekwentnych działań wykonywanych przez długi czas. To budowanie relacji, dostarczanie wartości, utrwalanie wizerunku eksperta.

Łączymy strategię z egzekucją. Plan, który leży w szufladzie, nic nie jest wart. Dlatego zawsze dbam o to, żeby strategia była realistyczna, wdrażalna i mierzalna.

Edukujemy klienta. Właściciel firmy powinien rozumieć, dlaczego robimy to, co robimy. Z czego ma rozliczać agencję. Co jest wskaźnikiem sukcesu, a co metryką próżności. To nie tylko buduje zaufanie – to sprawia, że współpraca jest efektywniejsza.

Nigdy nie zapominamy o sprzedaży. Każde działanie marketingowe ma wspierać proces sprzedażowy. Jeśli coś tego nie robi, pytamy: „Po co to robimy?”

Refleksja na koniec: dobry marketing wymaga szerokiego spojrzenia

Gdybym musiał wskazać jedną najważniejszą lekcję z całej mojej drogi zawodowej, brzmiałaby ona tak:

Dobry marketing to nie umiejętność obsługi narzędzi. To głębokie zrozumienie biznesu, mediów, ludzi i procesów sprzedaży.

Można nauczyć się obsługi Google Ads w tydzień. Można przejść kurs z prowadzenia Facebooka. Ale nie da się w krótkim czasie zbudować intuicji biznesowej, która pozwala patrzeć na marketing oczami przedsiębiorcy, a nie wykonawcy.

Moje doświadczenie w sprzedaży nauczyło mnie myśleć o ROI i celach biznesowych. Dziennikarstwo nauczyło mnie komunikacji i storytellingu. Praca w mediach i PR pokazała, jak budować relacje i zarządzać wizerunkiem.

Te kompetencje nie są „dodatkiem” do mojej pracy jako marketer. One są fundamentem, na którym buduję strategie dla moich klientów.

Jeśli szukasz kogoś, kto poprowadzi Twój marketing, nie pytaj tylko o to, jakie narzędzia zna. Zapytaj, jaką drogę przeszedł. Jakie doświadczenia wykraczają poza czysty marketing. Bo to właśnie te doświadczenia często decydują o różnicy między kampanią, która „jest”, a kampanią, która działa.na

Poznajmy się

„Klient nie chce kupić młotka, on chce wbić gwóźdź” – od bardzo wielu lat to właśnie zdanie jest moim zawodowym motto.

Jako zewnętrzny dyrektor marketingu pomagam małym i średnim firmom przekuwać ich cele biznesowe na konkretne, mierzalne działania. Zamiast skupiać się na pojedynczych narzędziach, tworzę kompleksowe i zaplanowane strategie, które naprawdę działają.

Moje podejście opieram na solidnym fundamencie, który buduję od 2008 roku, zdobywając doświadczenie w sprzedaży, marketingu, mediach społecznościowych i PR. Dzięki temu rozumiem, jak połączyć te wszystkie elementy w jedną, spójną maszynę do zarabiania.

Wierzę, że skuteczny marketing to marketing zaplanowany. Jeśli potrzebujesz strategii opartej na danych, przemyślanych kampanii i spójnej komunikacji, która przynosi realne efekty – jesteś w dobrym miejscu.

Przeczytaj również

Nie jestem tylko marketingowcem. Jak doświadczenie z mediów i sprzedaży pomaga mi skuteczniej prowadzić marketing dla klientów Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry