Warsztat pracy skutecznego marketera

warsztat pracy skutecznego marketera

Jak zarządzać swoim czasem, zadaniami i co zautomatyzować, aby zawsze robić tylko to, co najważniejsze? Zapraszam na wycieczkę. Dziś nieco odsłaniam przed Wami swój warsztat pracy.

Część I: Zarządzanie czasem i zadaniami

Centrum zarządzania moim czasem jest Todoist. To jest miejsce, w którym mam uszeregowane i spisane wszystkie projekty, rozmaite przypomnienia, a także podłączony do niego kalendarz Google, mail i telefon. Każdy dzień kończę uszeregowaniem zadań na kolejny i nadaniem im priorytetów, a także szacuję czas ich realizacji. Zwłaszcza ta ostatnia czynność ułatwia pracę, ponieważ od razu mniej więcej wiem jak duży zostaje zapas mocy do wykorzystania.

Do Todoist trafiają oczywiście nie wszystkie maile, te najpierw muszą przejść przez sito reguł w gmailu, aby do centrum dowodzenia trafiły wyłącznie te najważniejsze. Do obsługi poczty niezawodny jest klient Inbox od gmaila. Dzięki niemu maile czytam kiedy mam na to czas, a nie kiedy przychodzą. I tak na przykład Inbox wszystkie newslettery grupuje i informuje mnie o nich raz w tygodniu, a o powiadomieniach systemowych z różnych usług nie informuje wcale. Najważniejsze wiadomości są sygnalizowane od razu. Bardzo ważną funkcją jest też możliwość odłożenia maili do przeczytania na później. Przydaje się np. przy rachunkach, które w momencie, gdy przychodzi dzień ich opłacenia automatycznie wracają na szczyt listy, wszystkie razem.

Mimo codziennego wykorzystywania technologii, do dziś też korzystam z tradycyjnego kalendarza książkowego. Wszystko, co najważniejsze musi być zapisane ręcznie.

Część II: Konsumpcja treści
W tej kwestii jestem tradycjonalistą i wciąż używam RSS, a konkretniej od powrotu do Androida czytnika Feedly. Jako długoletni użytkownik smartfona z Windowsem na pokładzie, polecam też Nextgen Reader – w mojej ocenie najlepszy czytnik na mobilne okienka.

Mam taki zwyczaj, że wszystkie newslettery, a także artykuły z RSS czytam hurtem raz w tygodniu, najczęściej w soboty. Najbardziej wartościowe treści czy zrzuty ekranu za pomocą wtyczki do przeglądarki lądują w OneNote w specjalnie wydzielonej sekcji, a także część treści zasila Buffera. Publikacje zwłaszcza na Twitterze staram się mieć zautomatyzowane. Do obsługi Twittera na komputerach od lat niezastąpiony jest TweetDeck, na mobile – moje odkrycie z ubiegłego roku – Flamingo.

Część III: Tworzenie treści
Tu nie będzie zaskoczenia, najlepiej do tego nadaje się pakiet MS Office. Niezastąpionym narzędziem w moim warsztacie pracy jest OneNote. Ten notatnik to dla mnie swoiste rozszerzenie mózgu. Tu trzymam wszystkie artykuły, oferty, plany, raporty, harmonogramy, a nawet wizytówki. Mam taki nawyk, że wszystko co się da, staram się notować, aby w odpowiednim momencie móc wrócić do jakiejś wiedzy czy potrzebnej informacji. Jest to ważne zwłaszcza wtedy, gdy pracuję nad jakimś projektem albo artykułem, do którego trzeba przyswoić dużo informacji. Wychodzę z założenia, że po to mam notatki, aby nie musieć pamiętać każdej daty czy pojedynczej liczby z wykresu.

OneNote jest niezastąpiony do zarządzania dużą ilością informacji. Do szybkich notatek czy list zakupów w zupełności wystarcza natywny notatnik w smartfonie – Samsung Notes. Notes jak każdy, pozwala na szeregowanie notatek w projekty, tagowanie ich czy dodawanie zdjęć lub dźwięków. We współpracy z Samsung Reminders są też rozbudowane przypomnienia, więc dla mnie rozwiązanie kompletne.

Taki schemat oddaje też pulpit mojego smartfona. Pod ręką jest tylko to, co na co dzień najważniejsze.

Część IV: Analiza
Nie będę oryginalny, jeśli napiszę, że internet monitoruję z Brand24. Jako uzupełnienie / alternatywę polecam też Newspoint, z którym również jest mi po drodze już ładnych kilka lat. O tym, jak skuteczne jest pierwsze z narzędzi przekonywać nikogo nie trzeba, zaletą drugiego z nich jest możliwość monitorowania mediów tradycyjnych.

Bardzo ważne są też dla mnie Google Analytics i Facebook Analytics. To jest prawdziwa skarbnica informacji na temat użytkowników odwiedzających moje strony www i na Facebooku, a także zdecydowanie temat na oddzielny wpis 🙂

Co tylko się da staram się mieć zautomatyzowane. Przepływy działań stworzone przy pomocy IFTTT pozwalają oszczędzić dużo czasu, a także wyłuskać zewsząd to, co najważniejsze. Standardem dziś jest kopia dokumentów w chmurze, aby był do nich dostęp w każdym momencie i z dowolnego urządzenia. Dzięki 1TB w OneDrive o brak przestrzeni nie muszę się martwić.

Tak w skrócie wygląda mój warsztat pracy, który sprawia, że wiele rzeczy administracyjnych i organizacyjnych dzieje się samo, pozwalając się skupić mocniej na realizacji projektów. A jak wygląda Twój? Masz jakieś swoje ulubione narzędzie, bez którego nie wyobrażasz sobie zawodowego funkcjonowania? Podziel się informacją w komentarzu 🙂