Twitter w służbie content marketingu

 

Obraz bez nazwy

Michał popełnił jeden z zabawniejszych statusów nt. Twittera, jaki w ostatnim czasie widziałem. I fakt, że 140 znaków, to nie jest dużo i nie ma szansy napisać tam wypracowania, to jednak w zupełności wystarczy, żeby wyciągnąć całą esencję myśli, którą chce się przekazać. Twitter ma ogromną wartość i niesamowitą siłę, o której z każdą chwilą używania tego medium się przekonuję. Coraz częściej zastępuje on serwisy informacyjne, czasem obecność na konferencjach, czasem czytnik RSS, a ponadto daje codzienną dawkę energii i inspiracji.

Siła Twittera tkwi w jego prostocie, dlatego z kilku powodów uważam, że jest to niesamowicie ważne narzędzie również w content marketingu.

tt

Po pierwsze: Na Twitterze panuje całkowicie inny poziom dyskusji, niż w jakimkolwiek innym medium, z którym miałem do czynienia. Merytoryczne treści nie giną tam tak szybko, jak choćby na Facebooku, który coraz mocniej zaczyna przypominać jedną wielką imprezę.

Po drugie: Jest to kanał do szybkiej komunikacji. Tam każda wrzucona rzecz dzieje się tu i teraz. Content na twittwerze nie ma więc szans się przeterminować.

Po trzecie: 140 znaków, które dla wielu jest przekleństwem, uczy przede wszystkim informowania o rzeczach najważniejszych. Brak miejsca na lanie wody jest w mojej ocenie atutem. Skracanie myśli czy wyciąganie z informacji samej esencji decyduje o tym, że na Twitterze pojawia się przede wszystkim wartościowy content.

Po czwarte: Łatwiej jest tu o WARTOŚCIOWĄ informację zwrotną odnośnie komunikatów, które są rozsyłane w świat. Poza tym społeczność Twittera, przynajmniej ta część którą znam, daleka jest od poziomu gimbazy i komentarzy na onecie, co daje poczucie komfortu i trafiania z komunikatami dokładnie do tych użytkowników, do których chce się trafić.

Po piąte: Twitter jak dotąd najlepiej stosuje zasadę, jaką sobie zbudujesz sieć kontaktów, taki będziesz mieć timeline. Nie zapycha strumienia statusami sponsorowanymi (pewnie do czasu) od osób i firm, które nie są w kręgu zainteresowań. Tak więc to, jak będzie wyglądać strumień i to, do kogo trafi informacja zależy w 100 procentach od posiadacza konta.

Mając więc do przekazania jakąś ważną myśl, Twitter w mojej ocenie powinien być jednym z pierwszych kanałów, dzięki któremu wyjdzie ona w świat. I choć odnoszę wrażenie, że w Polsce wciąż jest nie do końca doceniany, to uważam, że nad Wisłą też jest już bardzo potężny. Potężny dlatego, że tu, o czym wspominałem, liczy się konkret. Ćwierkając, nie da się tematu przegadać. Jeśli ktoś wysyła komunikat z oczekiwaniem informacji zwrotnej, na Twittera warto stawiać. Zazwyczaj jest akcja i jest reakcja. Krótko, zwięźle i konkretnie.

Mi osobiście taki styl komunikacji bardzo odpowiada, ponieważ nic nie jest tak drażniące w mediach społecznościowych, jak  status sprzed tygodnia na samej górze osi czasu, bo ktoś ze znajomych dał lajka… Twitter od dawna jest jedną z pierwszych aplikacji, do której zaglądam rano i jedną z ostatnich odwiedzanych przed snem. Za każdym razem, gdy tam się pojawiam, zawsze jest coś nowego, coś ciekawego i jest z kim porozmawiać. Nie ma za to odgrzewanych kotletów. To jest ważne, zwłaszcza, że przyswajania dobrego contentu nigdy dość. Twitter też jest jednym z najlepszych nośników contentu, o czym nie raz się już przekonałem, choćby w kontekście tego bloga. Pracując na co dzień z treściami nie wyobrażam sobie, aby być tam nieobecnym.